Sernik z czerwonych sycylijskich  pomarańczy

3.4.18

Sernik z czerwonych sycylijskich pomarańczy

No to mam rarytas jakiego dawno nie miałam :-) Sycylijskie pomarańcze są najlepsze na świecie!
Przywędrowały do mnie pocztą bym mogła zrobić sobie ucztę właśnie na weekend


Sernik z czerwonych sycylijskich pomarańczy
przepis powstał przy współpracy z Smaki Południa

Spód:
  • 60g stopionego masła
  • 60g cukru
  • 160g mąki 
Wszystkie składniki łączymy, wysypujemy na dno blaszki 26cm i uklepujemy dłońmi. Pieczemy w 160' 20 minut.

Masa serowa:
  • 1kg sera twarogowego
  • 4 jajka
  • 400g śmietanki
  • 100g soku z czerwonych sycylijskich pomarańczy
  • 3 całe filetowane pomarańcze 
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
 Filetowane pomarańcze miksujemy razem z sokiem na gładką pulpę, następnie przecieramy przez sito i łączymy z pozostałymi składnikami. Wszystko miksujemy tylko do połączenia składników i wylewamy na wypieczony spód. Pieczemy w temperaturze 160' przez 50 minut aż wierzch będzie ścięty. Pozostawiamy w uchylonym piecu do przestygnięcia.
Kolejnego dnia przekładamy sernik na paterę lub talerz, na wierzch sernika wykładamy gęstą śmietanę 18% i na jej wierzchu układamy plastry czerwonych pomarańczy. Dekorujemy wiórkami i podajemy! Smacznego


Babka bezglutenowa z karmelizowanym bananem

1.4.18

Babka bezglutenowa z karmelizowanym bananem

Tą babę robiłam już jakiś czas temu testując i dopracowując przepis kilkakrotnie az w końcu babka wyszła wilgotna i bardzo smaczna. Panel test przeprowadzały między innymi dzieciaki, które z chęcią zabrały tez ją na wynos zatem przepis godny polecenia dla wszystkich szukających czegoś bezglutenowego, słodkiego i całkiem dobrego!


Babka bezglutenowa z karmelizowanym bananem

  • 2 dojrzałe średnie banany (około 185 g)
  • 2 duże jaja
  • 80 ml  olej kokosowy, stopiony
  • 100g mąka ryżowa
  • 100g zmielonych migdał
  • 50g filiżanki osuszonego kokosa
  • 150g brązowy cukru
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody

Rozgrzej piekarnik do 180'

Banany zmiksuj z jajami i olejem  na gładką masę.
Wymieszaj wszystkie suche składniki w dużej misce.
Dodaj mieszaninę bananów i wymieszaj razem    
Wlać ciasto do przygotowanej blachy i piec przez 40-45 minut lub do momentu, kiedy szpikulec włożony do środka wyjdzie czysty, a ciasto będzie sprężyste w dotyku.

Karmel

  • 150g cukier, 
  • 30 ml wody, 
  • 2 łyżki masła, 
  • 2 łyżki śmietanki

Wlać cukier i wodę do rondla i powoli doprowadzić do wrzenia na średnio-niskim ogniu.

Zdejmij z ognia i dodaj śmietanę ​​- uważaj, ponieważ spowoduje to wzrost karmelu w rondlu.
Mieszaj, aż bąbelki opadną i dodaj masło. Wróć do ognia i gotuj, aż masło całkowicie się rozpuści, a karmel zgęstnieje.
Dodaj szczyptę soli (do smaku)
Niech karmel ostygnie lekko, zanim wyleje się ciasto.

Do dekoracji:
karmelizowane plastry banana

Najlepsze pieczone pierogi nadziane śledziowym ratatouille

29.3.18

Najlepsze pieczone pierogi nadziane śledziowym ratatouille

To chyba najlepsze pierogi jakie mogły mi się przytrafić :-) Przepis na ciasto powstał całkowicie przypadkowo, w ogóle zapomniałam dodać do ciasta jajka, soli i cukru. Podczas wałkowania ciasto było napuszone jak co najmniej mus, nie przyklejało sie do wałka ani do dłoni, było delikatne aż bałam się, że wszystko rozpadnie się w piecu



Najlepsze pieczone pierogi nadziane śledziowym ratatouille

Składniki: na farsz
  • jeden bakłażan
  • jedna cukinia
  • 1 spora cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • zielona papryka
  • czerwona papryka
  • 4 marynowane śledzie w oleju
  • oliwa do smażenia
 Każde z warzyw kroimy w kostkę i smażymy oddzielnie jedne po drugich zaczynając od bakłażana który potrzebuje sporo czasu i dużo oleju by nabrać odpowiedniego smaku. Przekładamy usmażony bakłażan do czystego naczynia i w tym samym garnku smażymy cukinie, następnie cebulę z czosnkiem, papryki. Warzywa pozostawiamy do przestygnięcia. W tym czasie kroimy w kostkę śledzia, którego dodajemy do farszu. Wszystko mieszamy i doprawiamy pieprzem.

Składniki:na ciasto
  •  300g mąki pszennej
  • 12g świeżych drożdży
  • 150g kwaśnej śmietany
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru
  • jajko do posmarowania wierzchu
  • biały sezam
Wszystkie składniki łączymy i odstawiamy do wyrosnięcia. Następnie odgazowujemy dociskając ciasto dłonią i ponownie odstawiamy na 30 minut. Po tym czasie wałkujemy ciasto na stolnicy i wycinamy krążki. Faszerujemy, zlepiamy i układamy na blasze wyłożonej papierem do wypieków. Smarujemy każdy pieróg dokładnie jajkiem, posypujemy sezamem i odstawiamy na 10 minut. Rozgrzewamy piec do 200' i pieczemy pierogi do zrumienienia. Podajemy z kwaśną śmietaną.
Smacznego!


Naleśniki z czerwoną pomarańczą

24.3.18

Naleśniki z czerwoną pomarańczą

Idealne naleśniki o poranku to najlepszy weekend jaki można sobie wymarzyć. Uwielbiam te chwile i mogłabym tak caluteńki tydzień. Do przygotowania tego cudnego śniadania przekonała mnie paczka prosto z Włoch w której było całe mnóstwo tych pięknie czerwonych, pachnących pomarańczy i naprawdę bardzo się cieszę, że udało mi się przygotować takie królewskie śniadanie! Polecam i Wam z całego serca bo przepyszne :-)

Naleśniki z czerwoną pomarańczą
przepis powstał przy współpracy z Smaki Południa

Składniki: na ciasto naleśnikowe
  • 125g mleka
  • 2 jajka
  • 80g maki pszennej
  • 60g soku z czerwonych pomarańczy
  • 2 łyżki oleju z pestek winogron
Wszystkie składniki przełożyć do blendera kielichowego i zmiksować na jednolitą, płynną masę. Na koniec dodać otartą skórkę z połowy pomarańczy i delikatnie wmieszać ją do płynnego ciasta naleśnikowego.

Dodatki:
  • Czerwona pomarańcza
  • twarożek z wanilią
  • miód leśny
Pierwszy naleśnik usmażyć na dobrze rozgrzanej patelni i jednej łyżce oliwy. Wylewać strużką ciasto na patelnie i szybkim, zdecydowanym ruchem rozprowadzić masę po powierzchni. Smażyć chwilę z obu stron. Naleśniki zwijamy w trójkąt, przekładamy na talerzyki, dodajemy plastry czerwonych pomarańczy i podajemy z waniliowym serkiem oraz leśnym miodem. Smacznego!


Oponki a'la sushi z marynowanym śledziem, figą i kawiorem balsamicznym

6.3.18

Oponki a'la sushi z marynowanym śledziem, figą i kawiorem balsamicznym

Dzisiaj trochę innowacji w kuchni! Zainspirowana i zakochana w sushi postanowiłam trochę poeksperymentować bo od dawna miałam taki plan. Oponki ryżowe urzekły mnie od pierwszego wejrzenia, śledzie uwielbiam i nie ma dnia kiedy zabrakło by ich w domowej lodówce, za sushi oddałabym wszystko, figi mogłabym jeść co drugi dzień w różnych wersjach smakowych a kawior z balsamico idealnie podkreślił smak ryby! Dla niektórych z Was pewnie to co tutaj widzicie to dziwactwo ale fakt jest taki, że łączenie ryb z owocami idzie w całkiem ciekawej parze więc akurat ja nie obawiałam się w ogóle tych smaków i jestem bardzo mile zaskoczona. Może jest tutaj ktoś kto nie boi się innowacyjnej kuchni i chętnie wypróbuje takie połączenie :-)

Oponki a'la sushi z marynowanym śledziem, figą i kawiorem balsamicznym
przepis własny

Dodatki:
  • Marynowany filet śledziowy (u mnie firmy Seco)  
  • Jedna zielona dojrzała  figa
  • 2 łyżeczki kawioru balsamicznego
  • uprażony sezam
  • drobno posiekana zielona kolendra
Składniki: na ryż
  • 1 szklanka ryżu do sushi
  • 1 szklanka wody filtrowanej
  • 3 łyżki octu ryżowego + 1 łyżeczka cukru
Ryż zalewamy zimną wodą, pocieramy dłońmi tak jakbyśmy chcieli go wymasować, dzięki temu pozbędziemy sie nadmiaru skrobi i ryż po ugotowaniu będzie szklisty.
Wykonujemy tą czynność trzy razy wymieniając za każdym razem wodę. Następnie odcedzamy przez sito, przepłukujemy garnek, wlewamy do niego szklankę filtrowanej wody i wrzucamy ryż. Gotujemy na najmniejszym ogniu 10minut pod przykryciem, nie otwieramy pokrywki i nie mieszamy ryżu podczas gotowania.Po 10 minutach wyłączamy ogień i zostawiamy ryż na kolejne 10 minut pod przykryciem by wchłonął całą wodę. Uchylamy pokrywkę, dodajemy ocet z cukrem i delikatnie mieszamy drewnianą łyżką. Studzimy.

Ostrym nożem ukośnie kroimy fileta śledziowego oraz figę. Formujemy oponki z ryżu, ja pomogłam sobie foremką metalową do której nałożyłam ryż a następnie uderzyłam foremką o blat tak, że oponka ryżowa sama wyskoczyła. Na każdej oponce ułożyłam po trzy plastry śledzia, plaster figi, oprószyłam sezamem oraz kolendrą i zwieńczyłam śledzia kwaskowym kawiorem balsamicznym.
Nie podałam do tego dania japońskiego chrzanu wasabi, ponieważ zdominowałby połączenie ryby i kwaśnego balsamico, który naprawdę idealnie się wkomponował. Smacznego!


Śniadaniowa manna smakiem z dzieciństwa

5.3.18

Śniadaniowa manna smakiem z dzieciństwa

Pamiętam jak rano babcia budziła mnie zapachem takiej manny, niekoniecznie była z figą bo ten owoc w tamtych czasach zupełnie nie był mi znany, za to dziś go uwielbiam! Ostatnio tak mnie naszło i zrobiłam mannę...raz była z karmelizowaną gruszką a dziś z figą i malinami i poczułam się jak mała dziewczynka szykująca się do wyjścia do szkoły. Fajnie tak powspominać i zjeść zapomniane śniadanie na które zwykle nie ma się czasu :-) Przepis jest banalny, w ogóle nie powinien tutaj być bo przecież każdy go zna i umie ugotować mannę ale tak jakoś mnie naszło, że stwierdziłam, że dodam ten post bez względu na formę trudności przygotowania kaszki :-)



Śniadaniowa manna smakiem z dzieciństwa

Składniki:
  • 250g mleka
  • 3 łyżki kaszy manny
  • 1 łyżeczka miodu na porcje
  • owoce, chrupki kukurydziane
 Zagotować mleko, wsypać mannę i energicznie przemieszać by nie powstały grudki. Przełożyć do miseczek/słoiczków i polać miodem. Dorzucić płatki oraz owoce i zjeść najprzyjemniej w świecie.
Smacznego!

Chrupiące tofu na ostro z pak choy

2.3.18

Chrupiące tofu na ostro z pak choy

Chwila relaksu w domu, w ukochanej kuchni nie szkodzi raczej nikomu a ja ostatnio nie mam czasu na gotowanie. Działam od jakiegoś czasu na tofu w wersji słodkiej ale dziś miałam chęć na ostre kawałki przypieczonego chrupiącego pachnącego olejem sezamowym tofu więc zwyczajnie otworzyłam lodówkę bo z domu wychodzić się nie chce i znalazłam tam pak choy czyli chińską kapustę, której nie wykorzystaliśmy w weekend. Wymyśliłam więc i kapustę na ostro słodko i tofu. Jeśli nie lubicie tofu to najprawdopodobniej nie jedliście jeszcze dobrze zrobionego. Niestety tofu tz ser sojowy nie posiada smaku ani przyjemnego aromatu ale da się z niego wyczarować cuda więc warto spróbować! Przed przystąpieniem jednak do pracy należy dobrze zamarynować tofu, żeby dało się przełknąć bez okrzyku "ble" ale to chyba też kwestia dojrzenia do tego nieserowego sera :-)
Pamiętam jak próbowałam po raz pierwszy, zrobiłam wówczas szaszłyki które były tak obrzydliwe, że niestety wylądowały w koszu ale ja tak łatwo się nie poddaje więc spróbowałam kolejne kilka razy aż moje podniebienie przyzwyczaiło się do tego smaku a zapach już nie przerażał po otwarciu opakowania! Dla mnie najlepsze tofu jest na ostro z dodatkiem czosnku, imbiru i miodu ale to chyba kwestia gustu. Można jednak zjeść dobre jedzenie na bazie tego składnika więc nie bójcie się tylko spróbujcie!


Chrupiące tofu na ostro z pak choy 
przepis własny

Składniki: na 3 mniejsze porcje
  • 300g tofu naturalnego
  • dwie średnie główki kapusty pak choy
  • kawałek imbiru
  • 3 ząbki czosnku
  • łyżeczka pieprzu syczuańskiego
  • duża łyżeczka płynnego miodu
  • łyżka oleju sezamowego
  • łyżeczka chili w płatkach
  • łyżka sosu sojowego jasnego
  • odrobina sezamu
  • łyżka oliwy 
  • bułka tarta

Przygotowanie:
Dzień wcześniej otwórz tofu, wyjmij je na papierowy ręcznik kuchenny i odciśnij jak najwięcej wody. Pieprz syczuański utrzyj w moździerzu, imbir przeciśnij przez praskę, czosnek pokrój na plasterki. Przygotuj naczynie do którego włóż wszystkie składniki oprócz kapusty. Dobrze wymieszaj i włóż do marynaty pokrojone w dość dużą kostkę tofu. Zamieszaj naczyniem tak by tofu pokryło się marynatą, zafoliuj i włóż na noc do lodówki. Następnego dnia zamarynowane tofu zamieszaj jeszcze raz, następnie obtocz w bułce tartej z sezamem i smaż na rozgrzanym tłuszczu do zrumienienia obracając oczywiście na drugą stronę. Na drugiej patelni rozgrzać łyżkę oliwy, dodać pozostałą marynatę i wrzucić kapustę. Podsmażać aż kapusta lekko zwiotczeje. Przełożyć na talerze i jeść od razu. Można podać z ryżem. Smacznego!
Melomakarona pomarańczowe ciasteczka o korzennej nucie

1.3.18

Melomakarona pomarańczowe ciasteczka o korzennej nucie

Może i nie jest czas i sezon na te ciasteczka ale zrobiłam je jakiś czas temu i są przepyszne! Mięciutkie, pełne syropu i zapachu świąt bo Melomakarona to bożonarodzeniowe ciasteczka, które pochodzą z Grecji ale znane są również we Włoszech czy Wenecji. Każdy rejon oczywiście posiada swój własny unikalny przepis :-)

Melomakarona pomarańczowe ciasteczka o korzennej nucie
znalezione w internecie

Do posypania:
  • 150g orzechów włoskich
  • 100g pistacji
  • odrobina cynamonu
  • suszone płatki róż
 Składniki: na syrop
  • 250ml wody
  • 220g cukru
  • 300g miodu
  • pół łyżeczki cynamonu
  • odrobina startej skórki pomarańczowej 
Przygotuj syrop przed upieczeniem ciasteczek ponieważ musi być gotowy gdy ciastka wyjdą z pieca! Włóż wszystkie składniki do rondla i zagotuj, zmniejsz ogień i gotuj jeszcze do 10 minut by zredukować płyny. Musi być wyraźnie widać, że zaczyna robić się syrop! Przecedź syrop by usunąć skórkę z pomarańczy. Utrzymaj syrop w cieple.

Składniki: na ciastka
  • 120ml oliwy
  • 100g masła
  • 100g cukru trzcinowego
  • 60ml soku z pomarańczy
  • 60ml brandy lub koniaku
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 500g mąki 
Przełóż do misy miksera masło, oliwę oraz cukier i ucieraj do napuszenia. Wymieszaj w oddzielnym naczyniu sok pomarańczowy, alkohol, proszek oraz sodę. Powstanie musująca mieszanina którą należy dodać do ucieranego tłuszczu dale ucierając. Następnie po trochu dodawać mąkę, wymieszać do połączenia składników i zrobić z ciasta kulę.  Ciasteczka formuj za pomocą dłoni w małe kulki wielkości orzecha włoskiego i układaj od razu na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach. Piecz 25-30 minut w temperaturze 170' do zrumienienia. Po upieczeniu wyjmij z piekarnika i każdą kulkę umocz w syropie przez około 2 minuty. Ułóż ciasteczka na talerzu i polej pozostałym syropem. Oprósz ich wierzch siekanymi orzechami, płatkami róż i sypnij odrobiną cynamonu. Przechowuj w temperaturze pokojowej.




Sałatka z pieczonych warzyw z dodatkiem pomidorków w oliwie

25.2.18

Sałatka z pieczonych warzyw z dodatkiem pomidorków w oliwie

Dzisiaj kolorowa sałatka z pieczonych warzyw umiliła mi dzień. Miło popatrzeć na kolorowy talerz pełny smacznych i zdrowych warzyw i ulubionego bakłażana :-) Sałatka mało kłopotliwa, smaczna i nadająca się na obiad i kolacje. Idealna gdy nie chce się siedzieć dłużej w kuchni :-)


Sałatka z pieczonych warzyw z dodatkiem pomidorków w oliwie
Przepis powstał przy współpracy z Smaki Południa

Składniki: na 2 porcje
  • jeden średni bakłażan
  • jeden słodki ziemniak batat
  • łyżeczka kaparów
  • podsuszane pomidorki koktajlowe w oleju (Gran Gusto)
  • łyżka miodu
  • oliwa dobrej jakości
  • łyżka balsamico
  • garść orzechów włoskich
  • mix sałat
Bakłażana pokrój na ósemki, następnie oprósz solą z obu stron i pozostaw na pół godziny. W tym czasie bakłażan puści wodę, której nadmiar usuń za pomocą papierowego ręcznika kuchennego. Ziemniaka obierz i również pokrój na podłużne paski lub tak jak lubisz. Wyściełaj blaszkę papierem do pieczenia, ułóż na niej warzywa, skrop obficie oliwą dobrej jakości (bakłażany lubią oliwę!) polej odrobiną miodu i piecz w nagrzanym do 220' piekarniku około 25 minut lub do czasu aż bakłażany będą miękkie i napite oliwą. Warzywa ostudź a w międzyczasie przygotuj dressing łącząc z sobą balsamico, pozostały miód i odrobinę oliwy. Wszystko dobrze wstrząśnij. Na przygotowane talerze wyłóż ulubiony mix sałat, następnie połóż pieczone bakłażany i bataty, posyp kaparami, pomidorkami koktajlowymi i obsyp obficie siekanymi orzechami. Na koniec polej dresingiem i podawaj. Smacznego :-)


Muszle w pomidorach z farszem wieprzowo słonecznikowym

17.2.18

Muszle w pomidorach z farszem wieprzowo słonecznikowym

Zaskakujące połączenie, bardzo zresztą spontaniczne bo odkryłam resztki namoczonego słonecznika, który zmiksowałam z pieczonymi pomidorami, odrobiną pieczonej papryki i połączyłam z mieloną wieprzowiną.




Muszle w pomidorach z farszem wieprzowo słonecznikowym
przepis własny

Składniki:
  • Muszle makaronowe kolorowe
  • puszka krojonych pomidorów
  • pomidorki pieczone w oliwie (opcjonalnie)
  • kapary (opcjonalnie)
  • jedna czerwona papryka
  • jedna średnia cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 300g mięsa od szynki 
  • 1/4 szklanki namoczonego słonecznika
  • pęczek zielonej pietruszki
  • papryczka jalapeno
  • sól, pieprz do smaku
  • duża szczypta kminku mielonego
Zacznij od mięsa: zmiel je przy użyciu maszynki do mięsa, przełóż do czystego naczynia i dodaj trochę soli i pieprzu do smaku, cały kminek, większą połowę posiekanej zielonej pietruszki. Wszystko wymieszaj i odstaw. Na jednej łyżce oliwy z pieczonych pomidorków usmaż drobno posiekaną cebulę, dodaj przeciśnięty czosnek gdy cebula będzie już leciutko rumiana. Nie podsmażaj zbyt długo by nie przypalić czosnku! Ostudź i przełóż połowę do mięsa dobrze mieszając. Drugą połowę zostaw w garnku i zrób sos, dodaj pomidory, pokrojoną czerwoną paprykę i jalapenio. Dopraw solą i ewentualnie pieprzem. Gdy papryka będzie już w miarę miękka przełóż sos do naczynia w którym będziesz dalej gotować makaron. Namoczony słonecznik zmiksuj blenderem razem z pieczonymi pomidorkami i kaparami, dodaj do mięsa i ponownie zamieszaj do połaczenia składników. Faszeruj suche muszle mięsno słonecznikowym farszem, układaj w naczyniu na przygotowanym pomidorowym sosie. Wierzch posyp resztą siekanej pietruszki, kilkoma kaparami w całości i jalapeno. Postaw naczynie na najmniejszy ogień i duś do czasu aż makaron zmięknie. jeśli trzeba to podlej makaron odrobiną wody lub bulionem warzywnym. Gdy tylko makaron będzie miękki, możesz podawać!
Smacznego!


Makaron z żółtymi pomidorkami, przegrzebką i agrestem

14.2.18

Makaron z żółtymi pomidorkami, przegrzebką i agrestem


No to co kochani...pięknych Walentynek i miłości każdego dnia!

Makaron z żółtymi pomidorkami, przegrzebką i agrestem
Przepis oraz zdjęcia powstały przy współpracy z Smaki Południa
Składniki:
  • 100g makaronu spaghetti
  • pomidorki Cosi Come
  • garść czerwonego agrestu
  • 5 przegrzebków
  • gałązka świeżego tymianku
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz do smaku
  • świeżo starty parmezan
Przygotowanie:
Makaron ugotuj według przepisu na opakowaniu. Na patelni rozgrzej oliwę, wrzuć czosnek pokrojony w plastry oraz gałązkę tymianku i przez chwilę podsmażaj. Następnie usuń podpieczony czosnek oraz tymianek i na tym samym oleju usmaż przegrzebki po 1 minucie z każdej strony. Przełóż na deskę do odpoczęcia. Przełóż na patelnie pomidorki, dopraw solą oraz pieprzem, dodaj agrest i gotuj tak długo aż agrest się rozpadnie a pomidory lekko zredukują. Przełóż do sosu makaron oraz przegrzebki, podrzuć patelnią i przełóż na talerz. Oprósz świeżo startym parmezanem, posyp wierzch pieprzem i po prostu zjedz!
Smacznego.
Pasta słonecznikowo pomidorowa

13.2.18

Pasta słonecznikowo pomidorowa

Pasta idealna na śniadanie do świeżo upieczonego domowego chleba, który często piekę sama :-) Nie sposób się w niej nie zakochać tym bardziej, że jest z bardzo zdrowych składników, nie potrzeba już smarować pieczywa masłem i w dodatku bardzo szybko się ją przygotowuje. Porządne śniadanie od czasu do czasu musi być więc do dzieła ludziska i smacznego!

Pasta słonecznikowo pomidorowa 
przepis powstał przy współpracy z firmą Weck Polska

Składniki:

  • 300g suszonych pomidorów
  • 50g ziarna słonecznika wcześniej namoczonego
  • garść zielonych oliwek
  • łyżeczka kaparów
  • pęczek zielonej pietruszki
  • 2 małe ząbki czosnku
  • sok z jednej cytryny
  • pieprz świeżo mielony do smaku
  • olej rzepakowy
Przygotowanie:
Do kielicha blendera wyciśnij sok z cytryny, przełóż całą zawartość  słoika z suszonymi pomidorami wraz z oliwą oraz pozostałe składniki, zmiksuj. Jeśli masa jest zbyt zwarta dodaj oleju rzepakowego i ponownie zmiksuj. Powinna wyjść dość gładka masa, jednak ze względu na ziarno słonecznika będzie podczas jedzenia lekko "chropowata" Dopraw pastę według własnych potrzeb, chociaż przy tych składnikach nie potrzebna jest już ani sól ani też ostrość - daje ją przede wszystkim pieprz i kapary. Pastę przechowuj w lodówce do 2-3 dni. Wytrącający się olej jest naturalnym zjawiskiem ze względu na pestki słonecznika. Smacznego!



Białe nasionka chia na chandrę

7.2.18

Białe nasionka chia na chandrę

Chłód za oknem totalnie nie motywuje do wyjścia, spacerów a nawet do zakupów więc siedzę sobie w ciepłym domku i nikt nie jest mnie w stanie z niego wykurzyć! Tak, jestem mega domatorem, mogę nie wychodzić z domu przez tydzień i wcale się na to nie skarżę byle mieć kuchnie, piekarnik i coś w lodówce z czego można zrobić "coś"
Dzisiaj bardzo prosty kokosowy deser, kilka truskawek które R. kupił do serniczka na zimno, którego nie zrobiłam bo miałam jakiegoś lenia i w końcu wylądowały w nasionkach chia :-) Czasem i tak bywa! Deser na chandrę, na przywołanie może jakiegoś słonka za oknem bo już za nim tęsknię!Ostatnio trafiłam na białe nasionka chia, byłam bardzo ciekawa ich wyglądu wizualnego i oto efekt. Te nasionka nie różnią się niczym od tych ciemnych choć są droższe w zakupie. Po zmiksowaniu powstaje jasna masa, przy ciemnych nasionkach wychodzi bardziej szara. Wiedzieliście, że można kupić białe?

Białe nasionka chia na chandrę
przepis powstał przy współpracy z Weck Polska

  • 250g mleka roślinnego
  • 250g mleka kokosowego
  • 50g białych nasion chia
  • sok z dwóch limonek
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • 4 łyżki śmietanki kokosowej do dekoracji wierzchu
  • truskawki lub inne ulubione owoce
Mleko wymieszaj z syropem klonowym, dodaj sok z limonki oraz nasiona chia i dobrze wymieszaj. Odstaw do napęcznienia co jakiś czas mieszając. Gdy chia zgęstnieje przelej ją do słoiczków i odstaw na godzinę do lodówki. Następnie wyłóż na wierzch gęstą śmietankę kokosową i ułóż truskawki. Smacznego!
Sałatka z karmelizowaną gruszką, gorgonzolą , orzechami włoskimi i perłami balsamicznymi

4.2.18

Sałatka z karmelizowaną gruszką, gorgonzolą , orzechami włoskimi i perłami balsamicznymi

Pomysłów na wykorzystanie gruszek mam mnóstwo, niestety czas znowu zaczął mnie gonić, światła za oknem brak co powoduje u mnie niechęć do gotowania...byle do wiosny, która zbliża się małymi kroczkami i jest całkiem niedaleko. Oby tylko w marcu nie zaskoczyła nas zima, która przez ostatnie lata mam wrażenie że wita nas z opóźnieniem i tym sposobem ten zimny okres mi się przedłuża czego nie lubię najbardziej! Przepis przygotowałam spontanicznie gdy karmelizowałam gruszki do śniadania, do mojej ulubionej w dzieciństwie manny której nie jadłam już dość dawno. Gruszki pachniały obłędnie więc nie sposób było ich nie wykorzystać do kolejnego przepisu. Padło na sałatkę w połączeniu z dość wyraźną, charakterną o niebieskiej pleśni gorgonzolą, która niemal idealnie pasuje do słodkiej gruszki. Zresztą co tu dużo pisać, takie sery pasują do wielu słodkich owoców o czym przekonałam się nie raz, ale ja akurat bardzo lubię nietypowe połączenia. Karmelizowana gruszka to coś wyjątkowego, trochę inny kulinarny poziom, inne doznania smakowe które uwielbiam! Idealnie też sprawdził się rum który użyłam do podlania gruszek...wyobraźcie sobie jak to wszystko pachniało i co czuje osoba, która stoi blisko patelni...nie mogłam się oprzeć i wyjadłam jedną gruchę w całości. Pozostaje mi tylko życzyć Wam smacznego gdy tylko zechcecie wykonać tą sałatkę a Walentynki tuż, tuż...fajna okazja by podać ją dla dwojga :-)


Sałatka z karmelizowaną gruszką, gorgonzolą , orzechami włoskimi i perłami balsamicznymi
przepis przygotowany przy współpracy Smaki Południa

Składniki: 2 porcje
  • 2 średniej wielkości gruszki
  • łyżka masła
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • odrobina ciemnego rumu do podlania gruszek
  • ulubiona sałata
  • dwa plastry czerwonej cebuli
  • 50g gorgonzoli
  • orzechy włoskie
  • perły balsamiczne (kupicie tutaj)
  • odrobina soli oraz świeżo mielonego pieprzu
Gruszki obieramy za pomocą obieraka do warzyw, przekrawamy na pół i usuwamy gniazda nasienne. Jeśli gruszki mają estetycznie wyglądać, pomóż sobie specjalną łyżką melonową, wówczas wydrążysz piękne okrągłe kulki. Na patelni rozgrzej masło, dodaj cukier i doprowadź go do rozpuszczenia. Następnie włóż gruszki otworami do spodu patelni i podsmażaj aż zrobi się rumiana, przewróć na drugą stronę i poczekaj aż nabierze koloru. Na sam koniec podlej gruszki rumem uważając by się nie poparzyć! gorący cukier będzie wrzał. Zalej wrzątkiem orzechy włoskie dzięki temu pozbędziesz się goryczki na ich skórce i będzie Ci się przyjemnie je chrupało. Rozłóż sałatę na jednym wspólnym talerzu lub na dwóch oddzielnych, leciutko oprósz ją solą. Wyłóż karmelizowane gruszki, następnie pokrusz lub cieniutko zetnij plastry sera i rozłóż je na talerzu, posyp orzechami i wyłóż małą łyżeczką perły balsamiczne dzięki którym nie musisz już robić dodatkowego dresingu, perły są tak wspaniałe w smaku, że nie wymagają dodatkowego towarzystwa!  Na koniec oprósz cały talerz świeżo mielonym pieprzem i podaj na stół. Idealna sałatka dla dwojga w Walentynki :-)
Smacznego!

Kotleciki jaglano pieczarkowe

26.1.18

Kotleciki jaglano pieczarkowe

Kotleciki na spontanie z kaszy którą ugotowała w pewnej cukierni cukierniczka na wegański krem :-) Takie czasem sytuacje się dzieją! Oczywiście z części powstał tort wegański a z pozostałej jaglanki szybko przygotowałam kotleciki. Dawno nie gotowałam więc te zjadłam z przyjemnością bo były bardzo smaczne i aromatyczne. Kminek zrobił dobrą robotę, nie zapomnijcie go dodać! To szybkie i proste kotleciki, nie wyrzucajcie kaszy i róbcie koniecznie! Nie bójcie się też pominąć jajka, kasza świetnie się klei a schłodzone kotleciki nie będą problemem podczas pieczenia czy smażenia :-)

Kotleciki jaglano pieczarkowe

Składniki:
  • 250g ugotowanej na sypko kaszy jaglanej
  • 300g pieczarek
  • jedna cebula
  • ząbek czosnku
  • pęczek zielonej pietruszki
  • szczypta mielonego kminku
  • sól, pieprz, chili do smaku 
  • jajko ( można pominąć jeśli chcemy uzyskać kotleciki wegańskie)
  • odrobina płatków owsianych
  • łyżka oliwy
 Cebulę podsmażamy na złoto na oliwie, dodajemy zmiażdżony czosnek i jeszcze przez chwilę smażymy. Dodajemy poszatkowane pieczarki i smażymy aż zmiękną, odparują i staną się złote. Ugotowaną kaszę przesmażamy na suchej patelni, następnie dodajemy do pieczarek, krótko podsmażamy całość i studzimy. W tym czasie siekamy pietruszkę, którą dokładamy do masy jaglanej, dodajemy jajko i mieszamy. Formujemy okrągłe kotleciki, obtaczamy w płatkach i układamy na talerzu i chowamy do lodówki najlepiej na noc (dużo lepiej smażą się schłodzone)
Można również kotleciki upiec w piekarniku!

Sos:
  • 250g pieczarek
  • 200ml śmietanki
  • pół pęczka pietruszki
  • sól, pieprz do smaku
  • łyżka oliwy
Pieczarki podsmażamy, doprawiamy do smaku i na końcu dolewamy śmietankę. Redukujemy odrobinę do powstania sosu i podajemy z kotlecikami. 


Złoty Róg Kostrzyn, Rynek 5 i krótka  relacja z degustacji u Piotra Markowskiego

22.1.18

Złoty Róg Kostrzyn, Rynek 5 i krótka relacja z degustacji u Piotra Markowskiego

Złoty Róg to nazwa restauracji w rodzinnym Kostrzynie w której piecze nad kuchnią od dwóch miesięcy trzyma  Piotr Markowski znany z poznańskich restauracji  Bloow Up Hall 5050 oraz nieistniejącej już Jadalni, w której miałam przyjemność pracować z Piotrem całe 4 dobre lata. Tam mogłam degustować każdego dnia smaki jakie tworzył, poznawać niektóre jego triki przydające mi się na co dzień obecnie w mojej domowej kuchni, zajadać się jego kremami z mnóstwem masła i śmietany i  niestety przytyć :-) Piotr jest osobą bardzo skromną o dobrym serduchu, może nawet czasem za dobrym i każdy kto z nim pracował czy pracować będzie z pewnością to doceni. Restauracja hotelowa mieści się przy samym rynku i jest dostępna dla gości hotelowych jak i ludzi z zewnątrz zatem według mojej opinii i nie tylko mojej może stać się rzeczywiście atrakcją kulinarną tego małego miasteczka.
Złoty Róg Kostrzyn - Kolacja degustacyjna
W Restauracji bardzo przyciągnął mój wzrok kącik z moją ulubioną ścianką z cegieł i kolorystyką, w którym można odpocząć, pochrupać orzechy, sięgnąć po książkę lub pogawędzić. Uwielbiam takie miejsca! Powracając do tematu kolacji, większość wielkopolskich blogerów mogła usiąść przy jednym stole i w końcu spotkać się większą grupą. Na sali przebywaliśmy nie tylko My, zostali również zaproszeni przyjaciele samych właścicieli oraz rodowici kostrzynianie. Autorskie Menu Piotra Markowskiego składało się z 7 setów, w które wchodziła przystawka zimna, ciepła, zupa, danie główne rybne, pre deser, danie główne mięsne i deser.
Zostaliśmy poczęstowani wysokiej klasy kuchnią w nowoczesnym wydaniu bazującej na dobrych, świeżych składnikach w połączeniu z kreatywnością szefa kuchni.Naszymi faworytami były wszystkie podane sosy, musy, veloute i emulsje! Jednogłośnie uznaliśmy Piotra królem musów!

Złoty Róg Kostrzyn - Kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn _ Kolacja degustacyjna

Marynowany łosoś islandzki w cytrusach z chipsem jaglanym, musem z rokitnika i jabłka jonagold. 
Łosoś tłusty, świeży, przełamany cytrusami z lekko kwaśnym musem stanowiącym równowagę pomiędzy kwasowością a słodyczą. Bardzo dobre zrównoważone i niedominujące połączenie. Chips jaglany trochę bez smaku ale dla mnie numerem jeden była ryba i jej smak w towarzystwie musów więc ta część jest perfekt!

Złoty Róg Kostrzyn - Kolacja degustacyjna


Wątróbka z sarny z puree z gruszki konferencji i chrupiącym chlebem orzechowym

Idealnie gładkie puree z lekko słodkiej gruszki w połączeniu z delikatnie tymiankową, może troszkę goryczkowatą wątróbką łączy się znakomicie. Istotne dla mnie w wątróbce by nie była krwista ale też nie przesuszona, tutaj idealnie się wszystko zazębiło z moimi wymaganiami.

Złoty Róg - Kolacja degustacyjna
Delikatny krem z topinamburu z prażonymi kasztanami na palonym maśle

Krem z topinamburu to była istna petarda! powalił nas na kolana, totalnie zachwycił i to był dla nas sztos! Gładka struktura kremu, mocny topinamburowy smak, lekkość espumy i prażony kasztan...niebo w gębie!

Złoty Róg - Kolacja degustacyjna
Pieczona poledwica z dorsza z pistacjami i veloute z zielonej pietruszki i jarmużu

Piękna soczysta polędwica z dorsza była rarytasem mojego podniebienia numer dwa! Uwielbiam ryby, kocham pistacje i smak pietruszki. Za jarmużem specjalnie nie przepadam ale veloute z jego uczestnictwem zupełnie mi nie przeszkadzało, ponieważ nie wyczuwałam aż nadto jego smaku, bardziej przyciągnęła mnie pietruszka i uzyskany kolor! Ryba była pyszna, pistacje chrupiące, lekko słonawe dodały charakteru, pycha!

Złoty Róg - Kolacja degustacyjna
 Lody jogurtowe z rokitnikiem
Dla mnie najważniejszy był sos...lody smakowały jak lody, nic wielkiego i nie zrobiły na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia WOW ale sos rokitnikowy to już inny temat! Było wiadomo od razu, że jest zrobiony na prawdziwo! nie z syropu jakiegoś tam kupionego a z przecieranego naturalnego owocu, który jest zbierany przez samego szefa, oczyszczany i mrożony na zimowe czasy. Uwielbiam ten smak!

Złoty Róg Kostrzyn - Kolacja degustacyjna
 Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka
Danie idealne dla mięsozerców! Idealnie upieczone, mięciutkie, delikatne a do tego pyszna wilgotna od sosu kasza, którą chyba pokochałam bardziej od mięsa ale z pewnością dlatego, że jakaś specjalnie mięsożerna nie jestem ale kasze Piotra pamiętam doskonale i ta była tą wzbudzającą wspomnienia, dokładnie tak samo jak sam mus z pasternaka!


Złoty Róg Kostrzyn - Kolacja degustacyjna
Mus czekoladowy z szarą bezą i sałatką z mango i chilli 
No i na koniec deser, ciężki, słodki mus z czekolady z wyrazistym lekko kwaskowym i ostrym mango z kawałkami bezy do której dodano jadalny węgiel, nie był zbyt wyczuwalny ale to chyba bardzo dobrze ponieważ duża jego ilość powoduje nieprzyjemne strzelanie pod zębami jakbyśmy jedli piasek więc dla mnie ilość odpowiednia. 

Dania które były przygotowane na tę kolacje degustacyjną najprawdopodobniej nie znajdą się w karcie dań, tak słyszałam, jednak myślę, że bez względu na to jaka karta będzie obecna w danym sezonie, będzie tak samo pysznie i będzie chciało się wciąż tam wracać! Uwierzcie mi wiem co mówię! Wszystkim gościom, których udało mi się zaprosić na tę kolacje za sprawą Piotra i właścicieli, bardzo serdecznie dziękuje za przybycie, za miło spędzony czas, za wspaniałe opinie i za relacje które piszecie na swoich blogach, fan page czy instagramach. Było mi bardzo miło gościć w tym miejscu i polecam je z całego serca! Dziękuję raz jeszcze 💗



Bułeczki maślane pomarańczowo rozmarynowe

21.1.18

Bułeczki maślane pomarańczowo rozmarynowe

Pyszne poranne o pomarańczowym zapachu bułeczki idealne na śniadanie lub do popołudniowej kawy!

Bułeczki maślane pomarańczowo rozmarynowe
przepis własny

Składniki:
  • 300g mąki pszennej
  • 3 żółtka
  • 12g świeżych drożdży
  • 150g miękkiego masła
  • 250g mleka
  • 80g cukru
  • szczypta soli
  • skórka z pomarańczy
  • sok z jednej pomarańczy
  • drobno posiekana gałązka rozmarynu
  • konfitura z pomarańczy do nadziania bułeczek 
Kruszonka:
  • 50g masła
  • 70g cukru
  • 70g mąki 
Posiekany rozmaryn należy sparzyć i od razu przelać zimną wodą (nie będzie taki twardy) łączymy rozmaryn z konfiturą pomarańczową. Ja użyłam gotowej, dobrej jakości, francuskiej marmolady wraz ze skórką pomarańczową.
Mąkę, masło,drożdże, żółtka, cukier i sól łączymy na jednolite ciasto mikserem. Odstawiamy do wyrośnięcia aż podwoi objętość. Następnie dzielimy ciasto na kulki mniej 20 gramowe, przykrywamy ściereczką i ponownie zostawiamy na 15 minut aż podrosną. Po tym czasie każdą kulkę rozpłaszczamy w dłoni i nadziewamy łyżeczką konfitury i zlepiamy w bułeczkę. Układamy łączeniem na spód w naczyniu żaroodpornym lub na innej blaszce z małym odstępem by bułeczki ponownie podwoiły objętość. Robimy kruszonkę i rozcieramy ją w dłoniach na wyrośnięte bułeczki. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180' na 20 minut. Studzimy i zjadamy do porannej kawy lub herbaty :-)

Chałka z orzechową kruszonką

17.1.18

Chałka z orzechową kruszonką

...się wciągnęłam w wypiekanie oj się wciągnęłam aż papa sama się śmieje :-) tym razem śniadanie na słodko w towarzystwie pysznej chałki, którą pojadłam z domową konfiturą a kolejnego dnia zrobię sobie tosty w wersji francuskiej. Takie błogie poranki uwielbiam najbardziej z udziałem kawy i jej aromatu...nie ważne, że za oknem beznadziejnie i nie chce się wychodzić z domu, ważne że jest dobre własnej roboty śniadanie!


 Chałka z orzechową kruszonką

 Składniki: na 3 chałki

  • 330g białej maki pszennej T650
  • 670g białej maki pszennej T720
  • 55g cukru
  • 75g żółtek
  • 140g całych jajek
  • 100g stopionego masła
  • 370g wody
  • 19g soli
  • 25g świeżych drożdży
  • 3 czubate łyżeczki suchego maku  ( pominęłam )
  • żółtko roztrzepane z łyżka wody ( na wierzch )
Składniki: kruszonki
  • 50g posiekanych orzechów włoskich
  • 70g cukru
  • 100g mąki
  • 50g miękkiego masła
Wszystkie składniki zagniatamy na kruszonkę i odstawiamy w zimne miejsce.  Składniki ciasta wymieszałam w misce. Wylozylam na stol i zagniotłam dosc scisle ciasto, o dobrze rozwinietym glutenie. Zostawilam je w cieplym miescu na 2 godziny, odgazowujac je delikatnie po 1 godzinie.Następnie podzielilam ciasto na 9 kawalkow, uksztaltowalam lekkie kule i zostawilam je pod przykryciem na 15 minut. Z kazdej kuli utoczylam walek i zaplotłam z nich 3 warkocze (z 3 walkow kazdy), ktory zostawilam na na oliwionej blasze do wyrosniecia na 1 1/2 godziny.
Chalke posmarowalam zoltiem roztrzepanym z lyzka wody. Wsunelam do pieca o temp. 195 stopni i pieklam ok. 20 minut. Po 15 minutach wyjęlam chałki  z pieca i raz jeszcze posmarowalam ja roztrzepanym żoltkiemi obsypałam kruszonką.

Smacznego:)







Poznaniacy rozsmakowani w Kuchni Powolność

16.1.18

Poznaniacy rozsmakowani w Kuchni Powolność

Otóż to! Miałam przyjemność kilka dni temu zostać wyróżniona przez sławnych już poznańskich znawców sztuki kulinarnej Anię i Michała z  Kuchnia Poznań i wziąć dzięki temu udział w fantastycznej kolacji degustacyjnej nowego menu w nowym i przede wszystkim moim kochanym miejscu z dzieciństwa jakim jest Łazarz na którym się zresztą wychowałam. Lokal malutki, usytuowany na ulicy Kanałowej 15, zaprojektowany w dobrym klimacie, zieleni przyjaznej dla oka z ręcznie wykonanymi malowidłami tworzącymi ścienną designerską wystawę autorskich dzieł sztuki, które będzie można sobie upatrzyć, poprosić o zapakowanie, zapłacić i zabrać z sobą do domu! Ale o to można dopytać też na miejscu bardzo sympatyczny Team który wprowadzi nie tylko w tajniki malowideł ale odda w Wasze ręce swobodę panującą w lokalu i być może wesprze Was, Wasze rodziny, związki w budowanie relacji poprzez Jupitajnię Friends, która ma na celu przede wszystkim odciągać nas od ciągłego buszowania w telefonach. Jupitajnia to taka wymyślona, również autorska gra stworzona przez Agatę, właścicielkę lokalu by zachęcić do dyskusji choćby poprzez odpowiadanie na zadane w grze pytania. Można całkiem fajnie powolnie spędzić tam czas! Kim są właściciele? Tak naprawdę nie do końca wiem, tylko tyle, że Agata jest narzeczoną fotografa i przyjaciółką Waldka a On sam jest szefem kuchni i dla całej tej sprawy porzucił korporacje by zakasać rękawy i pokazać na co go stać! Miło się siedziało i choć byłam jedyną osobą chyba która nie znała pozostałych, taką wiecie szarą myszą wplątana w towarzystwo gastro znawców to jakoś ten czas został powolnie rozluźniony, między innymi przez pytania z gry, że chyba trochę się zasiedzieliśmy.





Kuchnia Powolność (o nazwie możecie przeczytać tutaj )miejsce stosunkowo nowe, działające od blisko trzech miesięcy, serwujące kuchnie wegańską i co bardzo miłe zjedzą tutaj również bezglutenowcy. Myślę, że świetnie odnajdą się tutaj też mięsożercy wgryzając się w kalafiorowego steka jak u mamy z pysznymi delikatnymi śląskimi kluchami wypełniającymi talerz i pieczeniowym sosem, który zresztą okazuję się tutaj hiciorem numer jeden! Kuchnia Powolność zdecydowanie zaskakuje! W nowej karcie znalazło się miejsce na esencjonalny Ramen z tofu, za którym osobiście nie przepadam i nawet nie bardzo potrafię się za niego zabrać więc wyjadłam tylko tofu :-)  ale zwolennicy tego obecnie modnego ramenowego kultu z pewnością zaspokoją swoje kubki smakowe. Pojawia się również rolka kokosowego ryżu zawinięta w czerwoną kapustę, obok panierowane na ostro tofu a wszystko skąpane w aromatycznym sosie z dodatkiem rokitnika, naleśnik z farszem ziemniaczano migdałowym pachnącym czosnkiem w towarzystwie salsy jabłkowej, cukinii i aromatycznej limonki, a na koniec tofurnik matcha na spodzie z grubo siekanych orzechów, który nie przypomina ani przez chwilę plastikowego sernika, jest kremowy, delikatny, lekko kwaskowy z nutą kokosa i matcha, przede wszystkim nie wyczuwam nadmiernej jej goryczy a po każdym kęsie myślę sobie, że nas nabierają bo czy tofurnik może być aż tak dobry? a jednak! Zdecydowanie rzadko piszę publikacje z odwiedzin w nowych czy też dłużej funkcjonujących miejsc, to jest jednak miejsce warte polecenia. Każdy przecież kochający kuchnię wegańską doskonale wie ile serca trzeba włożyć w smak tej kuchni by zaskoczyć innych, kuchnia niby roślinna, prosta a jednak trudna i by przekonać innych do jej skosztowania trzeba umieć dobrze dobrać smak! Koniecznie idźcie, rozsmakujcie się i nie śpieszcie przede wszystkim...w końcu to powolność jest!















INSTAGRAM

Copyright © 2017 Smaki Alzacji