9.1.18

Sztuka cukiernicza i smak Umam w pięknym Gdańsku!

Dzisiaj w skrócie opiszę moje kulinarne odkrycie, które przez niektórych z Was było odkryte już dużo wcześniej! W Trójmieście nie goszczę jakoś specjalnie często ze względu na kilometry jakie dzielą mnie od tego pięknego świata! Piszę pięknego bo będąc tak kilka razy nie doświadczyłam ani nudy ani też nieprzyjemnych kulinarnych smaków! Tym razem wyjazd był bardzo spontaniczny, przyjechała siostra i koniecznie chciała pojechać na rybę. Dlaczego akurat Gdańsk? ponieważ naoglądała się rewolucji Geslerowej i nie było już zmiłuj...Trójmiasto musiało być zaliczone! Do Gdańska chciałam wybrać się już dość dawno, odkąd usłyszałam o Krzysztofie Ilnickim i cukierni UMAM i choć szefa owej cukierni osobiście nie znam to dziś wiem, że ma najsłodszą rękę do deserów! Umam zachwycił mnie wielokrotnie przy każdym kęsie i choć można wydać tam naprawdę majątek bo nigdy na jednym deserze się nie kończy to naprawdę uważam, że warto!Spróbowałam dziesięciu różnych słodkości i przy każdym z moich ust wychodził odgłos rozkoszowania się i pewnie gdyby ktoś na mnie spojrzał uznałby, że przy tej degustacji miałam wytrzeszcz oczu, serio! Byłam na różnych czekoladowych szkoleniach, smakowania różnych deserów przygotowanych przez nas samych i wszystko było takie oklepane, na jedno kopyto, przesłodzone, czasem nawet mdłe. Umam zafundował mi zachwyt jeden po drugim! Zakochałam się w tym miejscu, w tych słodkościach ale też w urokliwym bez przepychu miejscu. Byliśmy w Umam Marina, która znajduje się na ul. Szafarnia 11 w Gdańsku. Kojarzy się z kurortem, wypoczynkiem, relaksem i naszym polskim Bałtykiem. Jest skromnie, przytulnie i kolorowo nie tylko w ladzie cukierniczej ale także na ścianach gdzie fotografie nawiązują do pięknego, gorącego lata. Tam zjedliśmy cztery pięknie wykonane ciastka: matcha z czarną porzeczką, mango/marakuja, ptysia malinowego i pralinę orzechową.
Mango/marakuja to moje priorytetowe smaki, kocham odkąd poznałam smak marakui i nigdy nie przechodzę obojętnie. Matcha specyficzna, mdła, lekko gorzka i trudno wyczarować z niej dobre ciastko. Tutaj pozycja warta spróbowania ze względu na połączenie tej słynnej herbaty z kwaśnymi porzeczkami, które dodają całości przyjemnego smaku. Pralina orzechowa podbiła serce każdego z nas ale Rafał zachwycał się nią nawet następnego dnia! Za to ptyś dla nas wszystkich jednogłośnie średni, taki bez wyrazu.
Kolejnego dnia zawitaliśmy do Pracowni Umam patisserie znajdującej się na ul.Hemara 1 w Gdańsku. Tutaj wystrój wyróżnia biel i kolor pięknych deserów w witrynie. Jest przejrzyście, spokojnie, można odpoczywać i przede wszystkim skupić się na rozmówcy.
W tym miejscu pokusiliśmy się o desery na wynos, pięknie zapakowane, tworzące nastrój w pudełku i taka chęć skosztowania gdy tylko pomyśleliśmy o pudełku znajdującym się w bagażniku :-)
Wybraliśmy ponownie mango/marakuja - bo lubimy! rokitnik- gęsty mus o kwaskowo cierpkim smaku, dla mnie bardzo idealny!, tartę czekoladową - ciężkie połączenie czekolady rozpływające się w ustach jak w dzieciństwie gdy jedliśmy lodowe czekoladki :-) , saher - krem pyszny ale dla mnie spód zbyt gorzki i ciężki no i ukochanego finansiera, którego smak czuję do teraz ponieważ śliwki po prostu kocham i całe połączenie tego kawałka dla mnie jest doskonałe!
Sztuki której doświadczają Gdańszczanie na każdym kroku zazdroszczę najbardziej. Cudne desery, piękne uliczki...tutaj nie ma nudy, tutaj można się tylko inspirować tym co sami widzimy na własne oczy. Miejsce jakim jest Umam polecam z ręką na sercu i kiedy tylko będę znów w tych pięknych okolicach, na pewno znowu zjawie się na pysznym ciastku...artystycznym ciastku! Zaglądajcie, zdecydowanie warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.

INSTAGRAM

Copyright © 2017 Smaki Alzacji