25.7.12

Trochę o Chorwacji...

Portowe miasteczko Zigovosce w Chorwacji
 Chorwacja była spontaniczną decyzją choć zamiar wyjazdu na tegoroczne wakacje były raczej kraje arabskie. Niestety okazało się, że nasze paszporty nie mają wymaganego terminu ważności więc trzeba było pomyśleć o innej opcji. Najpierw myśleliśmy o Grecji, Pani sprawdziła nam wszystkie dostępne oferty bo oczywiście do biura wstąpiliśmy na ostatnią chwilę i nagle padła myśl dojazdu własnego, kierunek Chorwacja. Jakie wrażenia? Miejsce w którym się znaleźliśmy to Zivagosce, mała portowa miejscowość, piękna plaża z krystalicznie czystą wodą, po obu stronach urokliwe skałki, upalne słońce i nie za dużo turystów. Pierwszy dzień pobytu zaliczyliśmy do bardzo udanych spacerując po uliczkach małego Zivogosce, rozkoszując się wspaniałą roślinnością i uprawą drzewek oliwnych bo faktycznie miały obłędny urok. Najpierw myśleliśmy, że to jakiś bałagan, że te drzewa sobie tak zwyczajnie rosną i nikt o to nie dba bo nie dało się w niektórych miejscach nawet oczami przejść przez krzaczyska przypominające chaos i nieład, jednak po dwu dniowej obserwacji zauważyliśmy, że oliwne drzewka sadzone są na zrobionych przez tamtejszych mieszkańców kamiennych tarasach wyglądających niczym schody  więc uprawiane są warstwowo po to by opady deszczu, które występują np: w lipcu średnio tylko dwa dni utrzymywały wilgoć przez dłuższy czas czyli tz drenaż. Oprócz drzew oliwnych na krzakach przypominających liście winogrona rosły np: owoce kiwi, z których zrobiłam konfiturę i przepis opublikuję w kolejnym poście.
Zachwycaliśmy się cytrusowymi drzewkami, jedno nawet rosło sobie przy naszym oknie balkonowym i uśmiechało się do mnie ale niestety nie udało się za wyciągnięciem ręki skusić na pomarańcze :)
Drzewko pomarańczowe rosnące przy naszym balkonie

 Rozmaryn ten, który używamy w naszych kuchniach jest uprawiany chyba masowo, ponieważ tworzy się z nich żywopłoty niemal wszędzie. Obawiam się jednak, że jako przyprawy się go nie używa na Bałkanach ale za to produkuje olejki eteryczne.
Najbardziej uciążliwe dla wszystkich turystów było "coś" co od świtu do nocy wydawało dźwięki na drzewach. Prawie, że robiliśmy zakłady jak to "coś" może wyglądać, czy jest małe jak muszka czy wielkie jak szerszenie i w sumie żałuję, że nie obstawialiśmy bo moja wygrana byłaby pewna! Założyłam, że to musi być coś małego w ogromnej ilości i faktycznie tak jest, choć Rafał uznał, że coś małego nie oddałoby takiego odgłosu...a jednak :) Owady, które posiadają zdolność wydawania dźwięków nazywają się cykadami, najdłużej żyjące owady na świecie, spędzające pod ziemią do 17 lat żywiąc się sokami wysysanymi z korzeni roślin a wyglądają tak: 
Cykady- mieszkańcy ciepłych krajów (zdjęcie pochodzi z Wikipedii )
Odwiedziła nas nawet modliszka :) siedziała sobie na wycieraczce...ciekawe kogo chciała zjeść...
                       
Niedaleko naszego hotelu spacerkiem można było przejść do Igrane mieszcząca się na małym półwyspie. Z prawej strony znajduje się dość szeroka plaża a z lewej wysoki, barokowy, parafialny kościół z dzwonnicą. Igrane jest miejscowością portową a jej mieszkańcy zajmują się turystyką i rybactwem. Można było tutaj skorzystać z ofert wycieczkowych o wiele tańszych od tych proponowanych w hotelu. 
Mieszkańcy bardzo ciekawie się budują bo tarasowato, co tworzy piękną architektoniczną całość. Specjalnie dla turystów organizowane są tutaj recitale muzyczne przy których można sobie zjeść grillowaną rybę a także spróbować suszonej dalmatyńskiej szynki pśrut . Szynka z Dalmacji jest ciemna, mocno wysuszona i słona. Udziec moczy się w wodzie morskiej. Potem kładzie na kamieniu i przyciska drugim, żeby wycisnąć solankę. Suszy się w mocnych powiewach bory, silnego morskiego wiatru. Dojrzewa dodatkowo w piwnicach nawet do trzech lat.Kuchnia Chorwacka jest dość urozmaicona pewnie dlatego, że dla jej części wpływ na menu mają sąsiedzi jakimi są Węgrzy, Austriacy, Grecy czy Włosi choć podane risotto niczym nie przypominało prawdziwego włoskiego cuda!
Port w Igrane
Sprzedaż pajdy chleba z suszoną szynką pśrut
Grillowane Mole
Impreza dla turystów- Igrane
Kolejny dzień spędziliśmy na zwiedzaniu Makarskiej i Trogiru. Temperatura ponad 35' ale było warto i bardzo żałowaliśmy, że miejscem naszego pobytu nie było żadne z tych miast. Dużo się dzieje, niesamowite widoki, urok przecudnych uliczek, po prostu cudo! Makarska to największa miejscowość Riwiery Makarskiej i jednocześnie jej stolica. Położona jest w górach Biokovo. Znajduje się tam przystań promowa z której można przedostać się na wyspę Brać. Stare miasto jest urządzone w śródziemnomorskim stylu, nowa część posiada mnóstwo hoteli, willi, sklepów i restauracji. Plaża o nazwie Donja Luka na skraju lasu piniowego rozciaga się niepowtarzalnymi piaskowymi zatoczkami. 
 
Promenada w Makarskiej
Kościół św. Marka Ewangelisty w Makarskiej
Rynek w Makarskiej
W Makarskiej spędziliśmy niewiele czasu ale za to w pełni zwiedziliśmy Trogir, miasto położone w samym sercu Dalmacji, zwane również małą Wenecją. Trogir usytuowany jest na małej wyspie, stąd wygląda jak zamek na wodzie. Najbardziej znanym zabytkiem jest Katedra św. Lovro .
Katedra św. Lovro
W Trogirze fascynuje całość zabudowy, wąskie uliczki, nastrojowe kawiarenki i zabytki. Miasto założono w starożytności przez greckich kolonistów. Całe miasto znajduje się pod ochroną UNESCO.
Warto zobaczyć Twierdzę Kamerlnego - ta czworokątna budowla z wyróżniającą się basztą od strony morza pochodzi z XV wieku. Sama w sobie nie jest atrakcyjna gdyż nie ma w niej żadnych atrakcji ale za to z jej szczytu rozpościera się fantastyczna panorama Trogiru, wyspy Ciovo i Morza Adriatyckiego.
Twierdza Kamerlnego w Trogirze
Wychodząc z twierdzy najlepiej skierować się wzdłuż głównego deptaka miasta w stronę Bramy Morskiej. To typowa nadmorska aleja w Chorwacji, czyli dwa równoległe rzędy palm pomiędzy ławkami. Wieczorem mnóstwo tu różnych mimów, aktorów i grajków.
Główny plac Trogiru  Jana Pawła II
 W murach miasta funkcjonuje wiele restauracji i kawiarni. Można tu zjeść świeże ryby i owoce morza. Jakość jedzenia i atmosfera są bardzo dobre. Ceny jednak są spore. Ogólnie w całej Chorwacji trudno znaleźć tani lokal gastronomiczny. W Trogirze znajduje się również miejscowy targ. Oprócz standardowych pamiątek i ubrań można tam kupić prawdziwe specjały regionu. Znajdziemy tam szeroki wybór ryb i owoców morza "prosto z kutra". Bez problemu kupimy także kalmary, krewetki czy muszle.Oliwa to kolejny produkt, który dostaniemy na stoiskach.  Popularnym prezentem przywożonym z Chorwacji są woreczki z lawendą i jak wspominałam wyżej olejki eteryczne produkowane z rozmarynu i oczywiście Chorwackie wino leżakujące często w koszach przed willami
Jeśli jechać do Chorwacji to na pewno do tych dwóch miast, nie jesteście w stanie się tam znudzić nawet przebywając tam 14 dni!
Omiś 
Omiś   

34 komentarze:

  1. Pięknie, wakacyjnie u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Owszem, szczególnie Trogir jest niezwykłym

      Usuń
  3. Ależ pięknie. I nie ma tłumów, a to dla mnie bardzo ważne. Minus, że ja w tym roku wakacje znowu nigdzie. Chyba, ze uda się z tygodniem na wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz,że ja marzę o takim tygodniu na wsi? możesz mnie zabrać ze sobą jeśli chcesz!

      Usuń
  4. Pięknie.. to musiały być wspaniałe wczasy.. Małgosiu nadajesz się na przewodnika turystycznego po tej pięknej krainie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam zaraz przewodnika! po prostu akurat Trogir ujął moje serce :))

      Usuń
  5. Pięknie i rzetelnie zrelacjonowana wyprawa. W przyszłym roku czeka nas ten właśnie kierunek, widząc powyższe fotki jestem przekonana, że to wspaniały kierunek! dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga jeśli się wybierasz to pamiętaj, że tylko Makarska lub Trogir!

      Usuń
  6. Przepiękne zdjęcia. W Chorwacji jeszcze nie byłam, ale kiedyś będzie trzeba to nadrobić. Bardzo tam malowniczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda cała riwiera jest cudowna!

      Usuń
  7. Chorwacja,cudna kraina.
    Dubrownik zaliczam do najpiękniejszych miast świata.
    I łza w oku się kręci na wieść,że tam teraz pożary ogromne,niszczą kraj...
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz a ja do Dubrovnika nie dotarłam bo za daleko było poza tym własnie niebezpiecznie :(

      Usuń
  8. Jeszcze nigdy nie bylam w Chorwacji - sliczne zdjecia !

    OdpowiedzUsuń
  9. co to jest te grillowane mole, to po chorwacku makrele? tak jakby podobne.

    Pozdrawiamy serdecznie

    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jadłam te mole ale to nie jest makrela...coś podobnego, może trochę mniej śmierdzące :)

      Usuń
  10. piękne zdjęcia:) chciałam się nawet uczyć chorwackiego, ale jednak skończyło się na czeskim;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę a czeski jest ładny:)) pamiętam nawet film " kobieta za ladą" chyba po czesku był?

      Usuń
  11. Byłam dwa razy, w tym roku rodzice jadą sami, po raz trzeci. Można się zakochać... w Chorwacji oczywiście! :)
    Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, że można się zakochać! ja byłam po raz pierwszy i choć hotel zupełnie był niewypałem to przynajmniej zwiedzone miejsca zrekompensowały urlop!

      Usuń
  12. Aaaaaaa Gosiu zazdroszczę tych pięknych widoków ;)) Yyyy rozumiem, że przywiozłaś mi woreczek z lawendą hyhy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikomu nic nie przywiozłam...taka jestem :) ale mogę Ci zasuszyć rozmaryn bo hoduję sama na parapecie :)

      Usuń
  13. To 'uciążliwe coś' wydające dziwaczne dźwięki nazywamy cykadami. I dla mnie osobiście to nieodłączna część chorwackich wakacji (jeżdżę co roku od 4 lat, za każdym razem w inne miejsce). Mi nie przeszkadza, raczej jest to coś, co przypomina mi ciągle, że wracam do swojego ukochanego miejsca, do Cro :) Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi to też osobiście nie przeszkadza ale moja połówka marudziła :) zresztą wielu wielu turystów! a w jakie miejsca jeździsz jeszcze? możesz coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
  15. Chorwacja jest bardzo różnorodna, zależy, czego szukasz: czy tętniącej życiem Makarskiej czy może chcesz spędzić 2 tygodnie w towarzystwie cykad i kamyków, z dala od zgiełku i turystycznej gorączki. Bardzo podobał mi się Brist (Gradac), takie miejsce, gdzie ani nie ma tłoku, ale też jest gdzie pochodzić, wyjść na kawę czy pizzę. Wyspa Hvar też jest piękna, ale drogi TRAGICZNE, a plaże w większości nie tak spore i nie tak wygodne jak w Makarskiej, tzn. więcej skał niż drobnych kamyków. Tydzień temu wróciliśmy z wyspy Brac i powiem tak: jeśli wiesz, gdzie szukać, można natrafić na prawdziwe perełki, bez tłumu, ale z pięknymi plażyczkami. Generalnie trzeba trochę pojeździć i poszukać, bo trafiają się naprawdę kiepskie miejsca typu 'plaża' składająca się z betonowego podestu przy ruchliwej ulicy :( . Na takie miejsca ludzie często trafiają ('bo Chorwacja to Chorwacja i na pewno wszędzie jest super'). Tak samo jak trafić można niemal w dziewicze zakątki, spokojne, z piękną i wygodną plażą. Chorwacja jest rajem na ziemi, ale trochę kapryśnym - trzeba jej poświęcić trochę czasu na szukanie perełek, by spędzić najcudowniejsze wakacje w życiu. Pozdrawiam, Magda :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jestem zainteresowana miejscem gdzie wieczorem można pochodzić, przejść po jakimś targu, spędzić czas na rynku z knajpce. W Zigovosce niestety niczego takiego nie było, raz w ciągu tego naszego pobytu w Igrane zorganizowano wieczór dla turystów z muzyką, z możliwością spróbowania szynki o której wspomniałam, zjedzenia rybki i posiedzenia o zachodzie słońca wśród tłumu bawiących się ludzi. My byliśmy z hotelu z biura podróży, nie szukaliśmy sami ale chętnie skorzystam z polecanych namiarów na kwatery prywatne. Wydaliśmy na ten hotel 10tys zł z dojazdem własnym i myślimy, że na kwaterach prywatnych byłoby o wiele lepiej i może nawet taniej. Nie zależy nam na nie wiadomo jakim standardzie, po prostu pokój byle czysty i tyle. Nie wiem czy będąc na prywatnych kwaterach jest możliwość stołowania się u gospodarza czy trzeba chodzić na miasto by coś zjeść. Ja to bym chciała pojechać tak by trochę skorzystać od strony zabytkowej i kulinarnej, zjeść coś od gospodarza, takiego ichniego z prawdziwego zdarzenia i nie za surowe pieniądze :) Dziękuję, że odpisałaś Magdo:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, chorwacja z biurem i hotelem to kiepski pomysł! my zawsze jeździmy sami na kwatery prywatne. ok 2.5 tys na dwa tygodnie to u nas na 1 osobe wychodzi, z obowiązkowymi lodami codziennie, z wyjsciami na jedzonko i z gotowaniem własnym, z dojazdem z podkarpacia, wszystkimi opłatami za autostrady i kawę na stacjach benzynowych. porozglądaj się za kwaterami w Briscie, tam jest i gdzie pochodzić, gdzie zjeść i wieczorem pooglądać stragany w Gradacu (można przejsc na piechote). kwatery są świetne, w większości przypadków gospodarze są cudowni, częstują własnym winem, owocami i warzywami prosto z ich ogródka, oliwą, po prostu bajka! jeśli chodzi o nas, to zawsze wybieramy kwatery z aneksem kuchennym. żywnosć w sklepach nie jest bardzo droga, raczej porównywalnie, jedyne co, to (nie wiadomo czemu) ryż jest bardzo drogi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz to jednym słowem daliśmy dupy! :)) sorki za wyrażenie! będę szukać...jeśli możesz napisz mi na maila to zawsze będę miała jakiś kontakt do osoby, która wie co i jak:) gosiaziolkowa@gmail.com
      Zwiedziliśmy Makarską i Trogir- bardzo nas zachwycił ale w Trogirze dużo drożej i nie mogłam sobie już pozwolić na coś super dobrego:)

      Usuń
  18. Muszę powiedzieć, że po Twoich zdjęciach coraz bardziej nie mogę doczekać się wakacji :) Na początku września uciekamy na 2 tyg do Chorwacji samochodem, objazdowo, śpiąc tam gdzie akurat nam się spodoba. A z tego co widzę nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem uroczych miejsc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chorwacja jest cudna, będziesz zadowolona na pewno!

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.

INSTAGRAM

Copyright © 2017 Smaki Alzacji