10.10.16

Szakszuka Yotama Ottolenghi

oj dawno mnie tutaj nie było...ale nie żałuję bo spędziłam naprawdę wspaniały czas na ogrodzie, z którego niestety trzeba było się wyprowadzić. Jak pisałam wcześniej ogród to takie magiczne miejsce, w którym wpada się w straszne lenistwo...polega ono na tym, że mimo iż coś ugotujesz nie chce Ci się sięgnąć po aparat mimo, że był w zasięgu ręki :-) tylko telefon i ten telefon! Kto obserwował na Instagramie ten wie jak było :-) Dzisiaj tak naprawdę drugie sfotografowane śniadanie w domu i pierwszy od dawna udział w Wypiekaniu na śniadanie do którego oczywiście wszystkich zachęcam! W wypiekaniu wspólnie przygotowywaliśmy szakszukę a także jesienne clafoutis...u mnie wytrawnie i pysznie bo jak może nie smakować jajo z przepisu Ottolenghi! Ostatnio zresztą u mnie dużo smaków tamtejszej kuchni!

Szakszuka
według Yotama Ottolenghi z książki Jerozolima

Składniki:
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki pasty harissa
  • 2 łyżeczki łuprzecieru pomidorowego
  • 2 duże czerwone papryki, pokrojone w 0,5 cm kostki (300g w sumie)
  • 4 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 5 dużych pomidorów, posiekanych (800g łącznie) lub pomidorów z puszki
  • 4 średnie jaja
  • 120g Labneh lub jogurtu
  • Sól
Rozgrzej oliwę na patelni, dodaj harissę, koncentrat pomidorowy, paprykę, czosnek, kumin i 1 1/4 łyżeczki soli. Wymieszaj i smaż na niewielkim ogniu około 8 minut aż papryki zmiękną. Dodaj pomidory, zagotuj i duś aż osiągniesz gęsty sos. Dopraw do smaku. Zrób w sosie dołki na jaja, wbij do nich jajka, za pomocą widelca zmieszaj białka z sosem uważając by nie rozlać żółtek. Trzymaj patelnie na małym ogniu ok 10 minut aż białka się zetną ale żółtka pozostana płynne. Odstaw na chwilę patelnie, następnie przełóż porcje szakszuki na talerze i podawaj z jogurtem lub serem labnech


Udział w Wypiekaniu wzięły następujące osoby:
Dorota z blogu Moje małe czarowanie
Marzena z blogu Zacisze kuchenne
i ja :-)

5 komentarzy:

  1. Szakszukę oczywiście też zrobię, nie miałam w domu pomidorów:-)Pysznie było:-) Dziękuję:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, jak ja rozumiem potrzebę poleniuchowania...

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja szakszukę zrobię ale jak będe miała wolny poranek bo teraz pracowałam. Dzięki Gocha za wspólne pieczenie, smażenie.
    Do następnego, myślę że będzie więcej chętnych niz my 3, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zrobiłam sobie dzisiaj na śniadanie - na poprawę nastroju, bo pogoda nie zachęca! Najlepsza jaką jadłam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda przepysznie! Z pewnością wypróbuję przepis... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.

INSTAGRAM

Copyright © 2017 Smaki Alzacji