Jednego dnia mój zakwas oszalał :-)

4.1.18

Jednego dnia mój zakwas oszalał :-)

Chleba można się uczyć chyba całe życie. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy medytowałam pod piecem i ile razy analizowałam każdy bochenek bo to wcale nie jest tak, że za każdym razem chleb wyjdzie taki sam o idealnym miękiszu i perfekcyjnym wyglądzie. Ostatnio mój zakwas zaszalał kilkukrotnie w ciągu jednego dnia więc w ciągu dwunastu godzin! Dokarmiłam raz a on urósł po dwóch godzinach. Szkoda było się go tak zwyczajnie pozbywać więc pomyślałam sobie, że nastawie zaczyn ale gdy to czyniłam miałam nadzieje robić ciasto właściwe następnego dnia a tu okazało się, że mój zaczyn rósł jak szalony i nie można było zostawić go do rana to wyjęłam mąki z szafki i zarobiłam ciasto. Kilka razy złożyłam, naciągnęłam i fruu z ciastem do kosza i lodówki. Nadzieja na ranne pieczenie, na pachnące śniadanie i znowu mimo temperatury lodówkowej chleb zaszalał i rósł jak zwariowany więc przyglądając mu się wiedziałam, że to już czas by włączyć piekarnik i takim trafem siedziałam pod piekarnikiem do 3:00 nad ranem by rano cieszyć się pyszną kromką :-) Podobno czasem się tak zdarza choć ja miałam taki przypadek pierwszy raz. W Nowym Roku zabieram się za chleby na mąkach zapomnianych czyli płaskurce i szamopszy. Nie mam jeszcze na ich temat żadnej konkretnej wiedzy ale już coś wiem o ich pochodzeniu, ilości białka, glutenu i ich elastyczności i myślę sobie kiedy zakasać rękawy i ukręcić ciasto choć wolałabym mimo wszystko je zagniatać :-)
Chleb ze zdjęć to chleb z Vermont, którego przepis znajdziecie tutaj klik. Polecam go bardzo bo jest fajny w konsystencji chociaż próbowałam już różnej hydracji i ten chyba jest bardziej mokry niż ten z przepisu. Próbujcie swoich sił i trzymajcie kciuki za moje kolejne doświadczenia :-)


Pożegnanie starego roku i powitanie Nowego 2018'

2.1.18

Pożegnanie starego roku i powitanie Nowego 2018'


Cześć wszystkim :-)
Zupełnie nie zamierzałam pisać tego postu ale jakoś spontanicznie usiadłam, zagarnęłam do siebie klawiaturę i piszę. Ten rok nie był niestety dla mnie najlepszy, przynajmniej nie początek i środek w którym to czasie  wydarzyło się wiele przykrych rzeczy, sytuacji i spraw. Nie było mi łatwo ale też mimo tych wszystkich doświadczeń nauczyłam się ostrożności, postrzegam ludzi trochę inaczej i daje sobie sporą rezerwę bo jak ktoś kiedyś mi powiedział "nie przyzwyczajaj się do ludzi"! Jest w tym wiele prawdy niestety jak w przysłowiowej przyjaźni! Mimo poprzeczek, ten rok dał mi też wiele dobrego. Zaczęłam chyba od zmiany szaty graficznej bloga, o której to zmianie myślałam dość długo i nigdy nie miałam na to ani czasu ani wiedzy ani nastroju. Oczywiście szablon bloga wgrała mi Karolina z Kartografii  która zresztą miała mnie dość po kilkunastu mejlach :-) Mojego bloga zaczęłam prowadzić w 2011' i do dzisiaj niewiele o jego funkcjach wiedziałam. Przy tej zmianie nauczyłam się pamiętać o dodawaniu etykiet, których dotychczas nie uzupełniałam i zrobił się straszny bałagan ale wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć by udoskonalać moją pracę z nim!
Kolejną ważną rzeczą w starym roku jest to, że zaczęłam do Was zaglądać,  i choć nie wynikało to z mojej niechęci tylko z braku czasu i mojego lenistwa co zaważyło ale już jestem i postaram się to kontynuować! Poprzedni rok dał mi również sporo nowych kulinarnych doświadczeń dzięki którym poznałam nowe smaki i zapachy. Sięgnęłam po raz pierwszy w życiu po pędzel i zrobiłam swoje własne pierwsze tło do fotografii a potem jeszcze kolejnych cztery ale prawda jest też taka, że strasznie mnie rozleniwił co mnie dość martwi. Usłyszałam też wiele pozytywnych opinii na temat mojej pasji czy wyrobów, przeczytałam też sporo mejli potwierdzających, że to co robię jest jednak właściwe, upiekłam dla Was mnóstwo słodkości i trochę chlebów - za niektóre przepraszam jeśli nie były takie jak oczekiwaliście, nadal się jednak uczę!Wygrałam kilkanaście konkursów z fajnymi nagrodami,, przyjmowałam kuriera od ukochanej Baziółki z ziołami bez których nie mogę żyć, zrobiłam remont kuchni o której marzyłam ponad dobrych dziesięć lat, każdego dnia przypatruje się wchodząc do niej i podziwiam z boku popijając kawę i mimo, że nie mam na ścianach jeszcze płytek to kocham te małą moja kulinarną strefę! Byłam na wakacjach w przepięknej Chorwacji i co cieszy mnie najbardziej, zaprzyjaźniłam się z moją siostrą, której wcześniej nie lubiłam, zdarza się! Poznałam się na ludziach dobrych i tych złych, wiem którzy  dobrze mi życzą choć jest ich niewielu. Ten rok choć burzliwy nie był aż taki fatalny jakby się wydawało zatem życzę sobie  na ten już nowy zrealizowania mojego biznesowego planu i działania w nim do bólu aż poczuje, że żyje, że to jest moje miejsce! bo to kolejna fajna rzecz jaka mi się przytrafiła w tym roku :-) Niczego więcej mi nie trzeba a Wam, moim czytelnikom i obserwatorom życzę wszystkiego co najlepsze na ten już Nowy kolejny 2018 rok, przyjemności kulinarnych i pyszności w Waszych kuchniach! Bay


Noworoczny sernik arabski

1.1.18

Noworoczny sernik arabski

Dziś pierwszy dzień Nowego Roku a w nim pierwszy noworoczny sernik, który rozpływa się w ustach, jest nie za słodki i z mnóstwem arabskiego smaku i klimatu. Kto kocha chałwę, wodę różaną i cudowne różowe różane płatki temu na pewno posmakuje! Nie mam postanowień noworocznych bo nigdy ich nie dotrzymuje, niech ten rok idzie swoim torem, niech przyniesie nowe wyzwania i da szczęście na mojej buzi. Niczego specjalnego nie potrzebuję. Chcę tworzyć nowe ciasta, rozwijać się zawodowo i w końcu by moje #ciastojakzobrazka stało się realnym światem.Wam wszystkim czytającym mojego bloga życzę najlepszości w Nowym Roku, oby każdego dnia był coraz lepszy i dodawał Wam skrzydeł!

Noworoczny sernik arabski
mojego przepisu

Składniki: na spód
  • 300g mąki migdałowej
  • 100g masła
  • 100g chałwy czekoladowej
  • 2 łyżki kakao
  • jajko
Z wszystkich składników wyrobić ciasto, uformować placek, zawinąć w folię spożywczą i przełożyć do lodówki do schłodzenia. Następnie rozwałkować placek na 0,5cm grubości, wyłożyć nim formę i upiec. Ostudzić w tym czasie przygotowując masę sernikową.

Składniki:na masę sernikową
  • 750g sera ricotta
  • 4 białka
  • 200g wody różanej
  • 200g śmietanki 36%
  • 150g chałwy pistacjowej
Wszystkie składniki wymieszaj na gładką masę i wylać na ostudzony spód. Piec w piekarniku do 140' przez około 50 minut lub do czasu aż masa sernikowa będzie ścięta. Po upieczeniu ostudzić i przełożyć na noc do lodówki. Następnego dnia oblać wierzch sernika czekoladą, obsypać brzegi kruszoną chałwą oraz pistacjami i zwieńczyć płatkami różanymi. Smacznego!

Dodatki:
  • biała czekolada
  • chałwa pistacjowa
  • pistacje
  • płatki róży



        Przepis bierze udział w konkursie #beko a o idealnym piekarniku więcej w filmiku :-)



Mocno czekoladowo kawowy sernik z Kahlua

20.12.17

Mocno czekoladowo kawowy sernik z Kahlua

Kawałek tego sernika to duża dawka szczęścia jak dla mnie, uwielbiam, uwielbiam i kocham nawet!
Kawa i czekolada i w dodatku twaróg uwielbiają siebie nawzajem więc nie można tutaj się nie oprzeć i nie zjeść kawałka czy dwóch nawet przy diecie no chyba że jesteście bardzo wytrwali w postanowieniach :-)

Mocno czekoladowo kawowy sernik z Kahlua
przepis własny

Składniki: na masę serową (na blaszkę 20cm)
  • 3 całe jajka
  • 400g  twarogu półtłustego zmielonego trzykrotnie
  • 70g cukru trzcinowego 
  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 250g stopionej czekolady 56%
  • 150g likieru Kahlua
  • 150g czekolady 56% do oblania wierzchu
  • 70g śmietanki kremówki 36%
  • garść uprażonych orzechów laskowych
 Składniki: na spód
  • 60g masła
  • 60g cukru trzcinowego
  • 150g mąki 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kakao
  • jajko
Składniki na spód wyrobić rękoma na gładkie ciasto. Rozwałkować i wylepić nim blaszkę o rancie 20 cm.
Blaszkę włożyć do piekarnika nagrzanego do 180' i piec 10minut obserwując czy spód się nie przypala, wszystko zależy od Waszego piekarnika!
W tym czasie jajka przełożyć do misy miksera, dodać cukier i ubijać aż masa podwoi objętość. Ja podgrzewam metalową miskę KA palnikiem by przyśpieszyć ubijanie jaj, dlatego też nie muszę wyjmować ich wcześniej z lodówki by je ogrzewać. Ser zmielić trzykrotnie w maszynce, przełożyć do miski, dodać kakao i stopioną letnią czekoladę oraz Kahlue, następnie  w partiach dodawać ubite jaja i delikatnie mieszać. Masę wykładamy na podpieczony spód i pieczemy godzinę w temperaturze 130', dzięki temu jaja nie urosną podczas pieczenia a sernik przy chłodzeniu nie popęka. Upieczony sernik odstawiamy na noc do ostygnięcia. Następnego dnia wyjmujemy sernik z rantu, przekładamy na paterę lub talerz. Topimy czekoladę, podgrzewamy śmietankę zalewając stopioną czekoladę i mieszamy do gładkiej konsystencji. Wylewamy czekoladę na wierzch sernika, obsypujemy drobnymi orzeszkami laskowymi i na chwilę wkładamy sernik do lodówki by czekolada lekko zastygła. Co nam pozostało? tylko zrobić dobrą kawę i zjeść sernik :-) Smacznego!

Przepis bierze udział w konkursie znanej i lubianej firmy #beko. Jeśli nie wiecie w jaki sposób przygotować #ciastojakzobrazka koniecznie obejrzyjcie filmik poniżej i szybciutko bierzcie się do roboty :-)


 
Cynamonowa kawa z piankami Marshmallow

17.12.17

Cynamonowa kawa z piankami Marshmallow

Kawa mój ulubiony poranny napój. Nie pijam po przebudzeniu herbaty, nie pijam tez jej do śniadania, bardzo rzadko mi się zdarzy, że na śniadanie sięgam po herbatę ale oczywiście bardzo ją też lubię na przykład na wieczór, przed spaniem. Kawę z piankami piłam pierwszy raz, jak na moje gusta zbyt słodka, zwykle pijam gorzką lub z odrobiną miodu nie powiem bo kawa kusi swoimi walorami wizualnymi i mimo tej słodkości ją wypiłam. Dodatek syropu Irish spowodowała lekko gorzkawy, troszkę cierpki smak co chyba nadało kawie tego balansu i całkiem dobrze się ją piło :-) Kto lubi niech robi...mnie jeszcze czeka próba kawy dyniowej i czekolad o różnych charakterach smakowych :-) Smaczności!


Cynamonowa kawa z piankami Marshmallow

Składniki:
  • podwójne espresso
  • 150g mleka
  • garść białych pianek Marshmallow
  • łyżeczka syropu barmański Irish Cream
  • cynamon
Zaparzamy espresso i przelewamy je do garnuszka/szklanki, dodajemy syrop Irish Cream, mieszamy. Mleko podgrzewamy i spieniamy, ja zrobiłam to za pomocą ekspresu :-) Mleko dodajemy do kawy, oprószamy cynamonem i dorzucamy na wierzch pianki lekko je wciskając w środek piany mlecznej.

Jak zrobić samodzielnie pianki? 

Składniki:
  • 1,5 szklanki wody
  • 2 szklanki cukru
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki żelatyny
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
Rozpuść żelatynę w 1/2 szklanki wody. Do drugiego garnka wsyp cukier, dodaj szklankę wody i gotuj chwilę na małym ogniu. Gdy syrop zgęstnieje, zdejmij garnek z ognia i ostrożnie dodaj rozpuszczoną żelatynę. Dokładnie wymieszaj, przelej syrop do szklanego naczynia i odstaw do wystygnięcia. Ostudzony ubij na gęstą masę. Dodaj ekstrakt waniliowy, szczyptę soli i wymieszaj. 
Mąkę kukurydzianą wymieszaną z łyżką cukru pudru i posyp nią formę do pieczenia. Wylej masę cukrową i wstaw na noc do lodówki. Gdy masa zastygnie pokroić ją na kostki lekko zwilżonym nożem. Na koniec oprósz pianki cukrem pudrem.



Pieczony łosoś w słodko kwaśno pikantnym sosie

16.12.17

Pieczony łosoś w słodko kwaśno pikantnym sosie

Nie spodziewałam się, że łosoś może tak dobrze smakować ze słodką truskawką i kwaskowymi perłami balsamicznymi. Wszystko cudnie się równoważy, nic nie dominuje, łosoś nie jest mdły...za to jest soczysty, delikatny i zupełnie odmieniony! Taka ryba będzie fajnym zupełnie innym świątecznym daniem :-)

Pieczony łosoś w słodko kwaśno pikantnym sosie
przepis własny

Składniki: dania głównego
  • świeży łosoś  
  • łyżka klarowanego masła
  • mała gałązka rozmarynu
Składniki: na słodko kwaśny sos truskawkowy
  • 4 łyżeczki konfitury truskawkowej Łowicz
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka pereł balsamicznych do dekoracji
  • 2 łyżki dobrej oliwy
  • 1/2 łyżeczki rozgniecionego zielonego pieprzu
  • sól gruboziarnista morska 
  • odrobina świeżo zmielonego kolorowego pieprzu 


Przełóż do rondelka konfiturę z truskawek, zielony pieprz, dodaj ocet balsamiczny oraz oliwę i podgrzewaj na małym ogniu.

Łososia umyć i osuszyć ręcznikiem papierowym. Układamy na desce, pędzelkiem przesmarowujemy wierzch  słodko kwaśnym sosem truskawkowym i zostawiamy na 10-15 minut do zamarynowania. W tym czasie rozgrzewamy klarowane masło z gałązką rozmarynową na patelni i układamy łososia na rozgrzany tłuszcz smażąc z obu stron tylko przez chwilkę. Następnie przekładamy łososia na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, przesmarowujemy ponownie słodko kwaśnym sosem i pieczemy w temperaturze 180' przez 5 minut, nie dłużej by nie wysuszyć w środku delikatnego mięsa.
Podgrzewamy resztę sosu, wykładamy jedną łyżkę na talerzu, układamy łososia, dekorujemy gałązką rozmarynu oraz perłami balsamicznymi i na koniec oprószamy delikatnie odrobiną morskiej soli i świeżo zmielonym pieprzem. Podajemy.
Smacznego :-)

Migdałowe bezglutenowe gwiazdki z konfiturą pomarańczową

15.12.17

Migdałowe bezglutenowe gwiazdki z konfiturą pomarańczową


Migdałowe ciasteczka oprócz pierniczków to idealna mała słodkość do świątecznego pudełka. Fajne jako prezent, by udekorować świąteczny stół i takie na jeden kęs. Zapach pomarańczy kojarzy mi się najbardziej z dzieciństwem. Pamiętam te czasy kiedy trzeba było stać w kolejce z kartkami na przydział żywności...jeden kilogram pomarańczy na osobę! Myślę, że Ci którzy te czasy pamiętają nigdy nie zapomnieli jak smakowały wówczas pomarańcze i mimo, że ich smak się zbytnio nie różni to sam przydział powodował, że pomarańcze były rarytasem tak samo jak cukierki czekoladowe które jadało się tylko raz do roku właśnie na Boże Narodzenie :-) Dziś konfiturę pomarańczową można robić kilka razy w roku i używać choćby do tych ciasteczek! Nie mniej jednak nie tylko żywność kupowano na kartki...był przydział także na sprzęt, na czajniki i inne cuda po które wstawało się o świcie i stało w kilku metrowej kolejce :-) Dziś wszystko od ręki, kiedy tylko się chce i gdzie się chce tak więc wypiekanie nie stanowi żadnego problemu i wraz z #beko można wyczarować #ciastojakzobrazka co zobaczycie na przyjemnym filmiku poniżej :-)



Migdałowe bezglutenowe gwiazdki z konfiturą pomarańczową
przepis własny

Składniki:
  • 50g miękkiego masła
  • 50g masła migdałowego
  • 60g cukru pudru
  • łyżka kwaśnej śmietany
  • żółtko
  • 150g mąki migdałowej
  • konfitura pomarańczowa ze skórkami
Przygotowanie: 

Oba masła przełożyć do misy miksera ubijając na puszystą masę. Następnie dodać cukier puder i dalej ubijając dorzucić żółtko. Do ubitej masy dodajemy mąkę migdałową oraz śmietanę. Zagniatamy i pakujemy w folię spożywczą wkładając na godzinę do lodówki. Schłodzone ciasto wałkujemy na oprószonej stolnicy na grubość 0,5 cm i wycinamy kółka. Część z nich układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, natomiast z pozostałej porcji kółek wykrawamy gwiazdki ze środków i układamy na blaszce. Pieczemy 20 minut w nagrzanym do 180' piekarniku, studzimy i na całej powierzchni kółeczka wykładamy po łyżeczce konfitury pomarańczowej. Przykrywamy drugą częścią ciastka z wyciętą gwiazdką i wkładamy na godzinę do lodówki by się skleiło. Przed podaniem oprószamy odrobiną cukru pudru i zjadam do kubka gorącej kawy :-) 
Smacznego!

Pasta z łososiem, kaparami i świeżym koperkiem

14.12.17

Pasta z łososiem, kaparami i świeżym koperkiem

Sto lat nie robiłam już pasty rybnej chociaż bardzo lubię tą z makreli wędzonej ale z lenistwa nie chce mi się wybierać ości więc dzisiaj postawiłam na kawałek łososia, który sprawdził się bardzo dobrze przy moim lenistwie :-) Pasta wyszła trochę z charakterem dzięki kaparom lekko cierpkim i słonawym co sprawia że pasta nie jest mdła i to cały plus! Pasta sprawdzi się na każdy dzień :-)

Pasta z łososiem, kaparami i świeżym koperkiem
przepis własny

Składniki:
  • 250g wędzonego łososia
  • 120g twarożku naturalnego
  • 3 duże kapary
  • pół pęczka świeżo posiekanego koperku
  • świeżo zmielony kolorowy pieprz
  • odrobina soli 
 Kapary drobno posiekać, przełożyć do naczynia do którego również dodać twarożek i posiekanego łososia. Doprawić solą oraz pieprzem, dorzucić koperek i wszystko wymieszać. Podawać z pieczywem.
Smacznego.
Strach ma wielkie oczy czyli jak zabrałam sie za tła :-)

13.12.17

Strach ma wielkie oczy czyli jak zabrałam sie za tła :-)

Wiele z Was zadaje mi pytania dotyczące teł więc postanowiłam napisać jak to robię. Wiele informacji uzyskałam oczywiście od niektórych blogerek za co dziękuję ponieważ nie wszyscy takimi informacjami się dzielą. Z wszystkich otrzymanych informacji i po krótkiej analizie wybrałam najprostsze dla mnie rozwiązanie choćby ze względu na brak miejsca w domu na ich wykonanie. Tła  wcześniej wydawały się dla mnie czymś niemożliwym, myślałam że robi się to pół dnia albo potrzebne są ku temu jakieś specjalne zdolności. Nie ma nic mylnego i nie ma się też co zastanawiać bo to dziecinnie proste i zajmuje niewiele czasu. Tła można przemalowywać, ja tak zrobiłam np z czarnym, obecnie jest bardziej grafitowe, wpadające w granat niż czarne. Można też malować obustronnie i tutaj plus niezajmowanego miejsca w mieszkaniu! Można kupić płytę HDF z obu stron szarą a także tą która po jednej jest biała i śliska i nie ma też potrzeby przecierania takiej płyty papierem ściernym, nie ma znaczenia czy jest śliska czy matowa czy powlekana czy nie!
Jako takiej pracowni w moim mieszkaniu brak ze względu na powierzchnię mieszkalną w jakiej funkcjonuję na co dzień. Nie mam oddzielnego pokoju na propsy, deski, tła, tkaniny czy blaty  do fotografii choć strasznie żałuję i co niektórym z Was zazdroszczę. Moim marzeniem jest mieć mały kawałek poddasza ale jak na razie nie jest mi pisane mieszkać w domku...czasami nawet się zastanawiam czy jeszcze warto coś zmieniać w moim wieku :-) U mnie tła stoją za szafą, w korytarzu za drzwiami i jeszcze w pokoju w tubie takie kupione jakiś czas temu, sztuczne, których obecnie nie używam ale jeszcze nie wyrzucam. Udawało mi się na nich też zrobić jakieś fotografie, przy których aż tak strasznie nie było widać, że są winylowe chociaż pewnie dla oka profesjonalisty różnica jest kolosalna!  Zresztą u Malwiny możecie również poczytać o tym jak wielu z nas błądzi poprzez zakup teł winylowych. Nie jestem profesjonalistą więc podpatrywałam taka Malwinę,  Monikę czy   Ankę 
bo bardzo podobały mi się tła na których robią zdjęcia i to one miedzy innymi pokazały mi nowy ich świat. Monika na IG precyzyjnie pokazuje jak wykonać takie tło i jak wyglądają zdjęcia na przygotowanym tle co i mnie zainspirowało o ile nie zahipnotyzowało do takiego stopnia, że zrobiłam pierwszy krok i najpierw poszłam do sklepu budowlanego by popatrzeć. Już latem tło Malwiny, to piękne turkusowe, na którym prezentują się pomarańczowe marchewki urzekło mnie tak bardzo, że pytałam kolegów budowlańców czy mi nie zrobią no ale niestety żaden nie chciał się podjąć twierdząc, że to dużo materiału potrzeba, a skąd taki kolor, że drogo i nie wiadomo na czym. Zaopatrzyłam się zatem w masę szpachlową do drewna i metalu kupionej w Castoramie pojemność 250g firmy Hirsch-Po, białą emalię firmy Dekoral szybkoschnącą akrylową śnieżnobiałą do drewna i metalu, pigment, farbę w saszetce tz próbkę, która wystarczy na zrobienie jednego tła a jej koszt to zaledwie ok 4,9zł , rękawiczki, szpatułkę, pędzel i gąbkę. 
Na pierwsze tło znalazłam płytę gdzieś za szafą, ubrałam rękawiczki, otworzyłam masę szpachlową i byłam przerażona! W ogóle myślałam, że to coś, ta masa będzie jakaś pracochłonna, coś będzie się rozlewało, nie będzie chciało się trzymać, będzie odpadać i takie tam...każda wymówka jest dobra by zrezygnować ale moje szpachlowanie trwało zaledwie 5 minut... zrobiłam na całej powierzchni "paćki" z masy tak by było dość nierówno, by było widać "zadziory", spojrzałam i nie wierzyłam, że to już! hmmm, odczekałam 3 godziny ale najlepiej odczekać całą noc i kolejną czynnością jaką zrobiłam to było otworzenie pigmentu, wylania niewielkiej jego ilości na środek powierzchni i dolania gdzieś obok białej emalii. Wzięłam do ręki suchą, czystą gąbkę i delikatnie wstukiwałam w blat emalię oraz pigment wedle własnych upodobań kolorystycznych. Trwało to jakieś 10 minut, myślę że nie więcej. Tło wysycha dość szybko, można użyć już po 2 dobrych godzinach. Proste prawda? Zabierajcie się do pracy bo naprawdę warto przemęczyć się te 20 minut z zakładaniem rękawiczek :-) Mam nadzieje, że pomogłam ale zawsze możecie jeszcze podpytać Malwinę, Ankę czy Monikę! Pierwsze tło, czarne poniżej ma zbyt wiele napaćkanych śladów od od masy szpachlowej dlatego nie paćkajcie na całej powierzchni i na pewno nie grubo! U mnie ta gramatura masy starczyła na poniższe tła i jeszcze spokojnie na dwa wystarczy. Zbyt duża ilość paćkań powoduje, że trudno później przesunąć po powierzchni naszą artystyczną stylizację gdy już chcemy fotografować i coś nie zagra, trzeba wszystko podnosić do góry by przestawić o 2 cm dalej także to moja rada dla Was :-) Ogólnie bardzo lubię robić zdjęcia na mojej desce/paleciaku która przywlekłam ze sklepu ogrodniczego. Dokładnie tak...poszłam po zioła i w pewnym momencie mój wzrok dostrzegł deskę, starą, zużytą, brudną i brzydką służącą  jako podjazd do taczki :-) Pobiegłam do obsługi z pytaniem czy mogę tę dechę zakupić, spojrzeli na mnie jak na nienormalną ale zgodzili się bym przywiozła na wymianę taką tylko nową i takim sposobem w moim posiadaniu jest kawałek palety która stoi za drzwiami w korytarzu i przy wchodzeniu do mieszkania często się przewraca haha :-) Powodzenia!
Zdjęcia na tłach winylowych
Zdjęcia na tłach malowanych ręcznie

Zdjęcia na tłach drewnianych


Śledzie z ogórkiem w zalewie curry

13.12.17

Śledzie z ogórkiem w zalewie curry

Nie miałam już więcej robić śledzi ale te jakoś nie dawały mi spokoju i bardzo kusiły. Nie żałuję bo są bardzo smaczne, ładnie wyglądają i fajnie pachną! U mnie trochę zmian ponieważ nie przepadam za lnianym olejem więc zastąpiłam go winogronowym, który nie dominuje smaku i chyba był to bardzo dobry wybór. Mam w tym roku już 4 rodzaje przygotowanych, zamkniętych słojów różnych śledzi i chyba nawet mi z tym dobrze :-)

Śledzie z ogórkiemw zalewie curry
inspiracja z Kwestii Smaku z moimi zmianami

Składniki:
  • 4 śledzie solone
  • pół słoiczka ogórków konserwowych
  • jedna cebula
  • posiekany świeży koperek
  • 1/2 szklanki oliwy z winogron
  • liść laurowy
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • pół łyżeczki curry
  • pół łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżki miodu
  • 1/4 szklanki octu winnego jabłkowego
Śledzie wymoczyć jedną godzinę w lodowatej wodzie. W tym czasie przygotować zalewę. Zagotować ocet z liściem laurowym, zielem angielskim, curry, kurkumą oraz miodem i oliwą, pozostawić do ostygnięcia. Cebulę pokroić na plastry, ogórki pociąć na ukośne kawałki i wymieszać z siekanym koperkiem. Przełożyć śledzie warstwowo w słoiku na przemian z cebulą oraz ogórkiem i zalać na końcu zalewą. Pozostawić na przynajmniej dwa trzy dni by się "przegryzły"
Smacznego :-)
Śledź słodko ostry w klimacie arabskim z harrisą, za'atarem i morelą

8.12.17

Śledź słodko ostry w klimacie arabskim z harrisą, za'atarem i morelą

My tam śledziki lubimy :-) lubimy ostre i te słodkie i choć te są dość ostre to nie narzekamy :-)

Śledź słodko ostry wklimacie arabskim z harrisą, za'atarem i morelą
przepis własny

Składniki:
  • 6 filetów śledziowych w oleju
  • 100g suszonej moreli
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka za'ataru
  • 1 łyżeczka harrisy w proszku
  • 2 łyżki miodu
  • łyżeczka zielonego pieprzu
  • 100ml oleju
 Morele zalać wrzątkiem na 15 minut. Odlać wodę, osuszyć i pokroić na paseczki. Śledzia pokroić na małe paski i odstawić. Z pozostałych składników zrobić  marynatę. Dobrze ją wymieszać, można dodać odrobinę więcej oleju by marynata była nieco płynna. Zmieszać marynatę z morelami i śledziem, lekko przemieszać  i układać estetycznie w słoiku. Na koniec dolać oleju by śledzie mniej więcej były zakryte i wstawić na dwa dni do lodówki. Śledzie się dość ostre, jeśli ktoś nie lubi ostrych należy zmniejszyć ilość harrisy.
Smacznego!



Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą.

7.12.17

Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą.

Tradycyjny śledzik w śmietanie idealnie sprawdzi się na Wigilijną kolacje. Dla nas rarytas choć tak niewiele mu potrzeba. Szybki, tani i dużo :-)

Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą.
przepis własny

Składniki:
  • 400g śledzi w oleju
  • 800g śmietany 18%
  • pół cebuli
  • 2 jabłka
  • ocet do smaku
  • łyżeczka miodu
  • odrobina soli i pieprzu
  • pęczek świeżego koperku
Śledzi nie trzeba ani myć ani płukać. Wystarczy pokroić na małe kawałki. Cebulę posiekać i sparzyć, odstawić do schłodzenia. Jabłka posiekać w drobną kostkę i dorzucić do cebuli. Wlać śmietanę, dodać octu i miodu i doprawić do smaku według uznania. Jedni lubią bardziej kwaśne inni nie :-)
Do przyprawionej śmietany dodajemy koper i śledzika. Mieszamy i odstawiamy aż się "przegryzie"
Podajemy z grubo krojonymi ciepłymi ziemniakami. Smacznego!
Śniadaniowe wytrawne krakersy z płatków żytnich

6.12.17

Śniadaniowe wytrawne krakersy z płatków żytnich

Propozycja na #dzienzdrowegosniadania i wykorzystanie płatków żytnich #lubella  inaczej, całkiem mi przypadła do gustu. Fajny pomysł na śniadanie #lubellacornflakes,  pochrupanie przed telewizorem, prezencik hand made dla bliskiej osoby na święta itd bo #silazezboz tkwi własnie w płatkach
Można upiec ciasto jako jeden płat i później po prostu łamać tyle ile się chce ale ja z racji przygotowania chrupkich kanapeczek wykroiłam wykrojnikiem i mam smakowite, eleganckie śniadanie. No to jak, ktoś wypróbuje #odkryjcomozezboze?

 Śniadaniowe wytrawne krakersy z płatków żytnich 
przepis własny

Składniki: na 12 sztuk
  • 280g płatków żytnich Lubella + trochę do pokruszenia na wierzch krakersów
  • 100g mąki pszennej 
  • 120g masła 
  • dwie szczypty soli
  • dwie szczypty mielonego kminku
Dodatki:kozi ser, karmelizowany banan, orzechy pekan i żurawina liofilizowana

Płatki żytnie rozdrobnić w mikserze na mąkę, dodać do nich mąkę pszenną, sól oraz kminek i wymieszać wszystko jeszcze raz. Masło posiekać i wrzucić do naczynia z mąkami. Wyrabiać palcami najpierw na kruszonkę, następnie na gładkie w miarę ciasto i od razu rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do wypieków. Zdjąć wierzchni arkusz papieru, obsypać rozwałkowane ciasto pozostałymi kruszonymi płatkami żytnimi, ponownie nakryć papierem i jeszcze raz przewałkować by kruszone płatki przykleiły się do ciasta, dzięki temu krakersy będą chrupiące po upieczeniu. Wykrawamy kółka, przekładamy na blaszkę i pieczemy w temperaturze 180'C około 15 minut, wszystko zależy od grubości krakersów, ja zrobiłam dość cienkie. Po upieczeniu studzimy i chrupiemy solo lub przygotowujemy na ich bazie pyszne kanapki :-) Smacznego!

Marynowane przegrzebki w słodko pikantnym oleju

5.12.17

Marynowane przegrzebki w słodko pikantnym oleju

Pokusiłam się o przygotowanie przegrzebków zamkniętych w słoju. No cóż nie każdy jest odważny by kombinować z owocami morza, które rzeczywiście są zdradliwe ale pomyślałam, że skoro marynują krewetki czy małże to dlaczego ja niby nie mogę przegrzebków :-) Do odważnych świat należy więc w dłonie #syroptrzcinowy od #diamant i do dzieła, oto one, przegrzebki w nowej odsłonie!Święta, święta idą święta :-)

Marynowane przegrzebki w słodko pikantnym oleju
przepis własny

Składniki:
  • 15 sztuk mrożonych przegrzebków
  • 100ml alkoholu 40% 
  • 2 łyżki syropu trzcinowego Diamant
  • 3 ząbki czosnku
  • starta skórka z pomarańczy 
  • sok z jednej pomarańczy
  • duża szczypta płatków chili 
  • gałązka tymianku
  • olej z winogron do zalania
Przegrzebki odmrażamy w lodówce dzień wcześniej, następnie płuczemy i osuszamy w ręczniku papierowym. Przygotowujemy marynatę łącząc z sobą alkohol, syrop trzcinowy, chili, skórkę pomarańczową, sok z pomarańczy,  posiekany w słupki czosnek i tymianek Do tak przygotowanej marynaty wkładamy osuszone przegrzebki i marynujemy co najmniej dwie godziny. Po tym czasie wyjmujemy z marynaty przegrzebki i wyławiamy czosnek, marynatę odkładamy na później. Rozgrzewamy olej z winogron na patelni o grubym dnie, wrzucamy gałązkę tymianku, tą z marynaty i uwalniamy z niej smaki pilnując by nie przypalić. Dzięki temu procesowi, włożona gałązka do słoika z przegrzebkami nie spowoduje fermentacji! Wyjmujemy gałązkę i na ten sam tłuszcz wkładamy przegrzebki (osuszone), gdy są dość grube można je przekroić na pół smażąc pół minuty z każdej strony. Wyjmujemy przegrzebki i wrzucamy na patelnie wyłowiony czosnek. Przesmażamy przez chwilę i  na koniec podlewamy pozostałą marynatą.  Odstawiamy do ostygnięcia. Przekładamy przegrzebki do słoika. Do zimnej marynaty dolewamy oleju i delikatnie mieszamy. Zalewamy przegrzebki i zamykamy na przynajmniej dwa dni w lodówce do "przegryzienia". Jeśli czosnek Wam się przypali należy niestety go wyrzucić ponieważ spowoduje, że marynata stanie się gorzka! Należy dopilnować również by tłuszcz nie był przypalony, ponieważ łącząc z zalewą stanie się matowy :-)
Smacznego :-)

Przepis bierze udział w konkursie #cukiertrzcinowy

INSTAGRAM

Copyright © 2017 Smaki Alzacji