środa, 7 marca 2012

KONKURS Z SEMCO


 Firma Semco, która jest producentem Olejów zawierających nienasycone kwasy tłuszczowe
posiada w swojej ofercie następujące produkty: 
Olej Rydzowy
 Olej z pestek dyni
Olej z nasion wiesiołka        
 Olej Lniany złocisty
 Wielkopolski Olej Rydzowy
 Olej Lniany Wielkopolski
 Olej Rzepakowy
 Olej Budwigowy
 Len mielony
 Złoty Len
 Miłorząb japoński
Produkty charakteryzują się najwyższą jakością i zawartością kwasów Omega3, 
są tłoczone na zimno, korzystne dla diety i zdrowia,
zawierają w składzie witaminy A,E
Mają zastosowanie lecznicze, które z całą pewnością można wykorzystać w kuchni!

Dlatego nasz konkurs będzie polegał na:

* Polubieniu strony Fb firmy Semco
* Napisaniu krótkiej informacji pod tym postem czy w Waszej kuchni używaliście wcześniej w/w produktów
(niekoniecznie tej firmy)
* Podaniu jednego przepisu, którego składnikiem będzie jeden z produktów Semco
z zaznaczeniem dlaczego właśnie ten produkt.

Jakie będą nagrody?


*Jedna osoba za  najciekawszy pomysł  zastosowania w/w produktów
w swojej kuchni otrzyma  cztery buteleczki oleju tłoczonego na zimno


Konkurs trwa 7 dni - od dziś 7 marca do 14 marca 
Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 17 marca.

Zapraszam wraz z firmą Semco do wspólnej zabawy





25 komentarzy:

  1. Nie używałam niestety, a chętnie wypróbowałam.
    A użyłabym oleju z pestek dyni do sałatki z zielonej sałaty i pomidorów, a posypałabym ja lnem mielonym. A olej lniany wypróbowałabym kosmetycznie do maseczki do twarzy

    OdpowiedzUsuń
  2. stronka na fejsie już polubiona:) ja w swojej kuchni używałam dotychczas tylko oleju z pestek dyni i oleju rzepakowego, a najbardziej intryguje mnie Wielkopolski Olej Rydzowy, który chętnie wykorzystałabym do skropienia tradycyjnej wielkopolskiej zupy o wdzięcznej nazwie: Ślepe Ryby (uwaga! to nie jest zupa rybna, a ślepa jest dlatego, że jest to zupka postna, która nie jest gotowana na mięsie, więc nie posiada ok tłuszczu - dlatego dorobiłabym te tłuszczowe oka właśnie taką ciekawą oliwą:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia znam tę zupę:-) pisałam o niej na jednej ze stron kulinarnych :-)

      Usuń
    2. ja ją poznałam całkiem niedawno, w jednej z poznańskich restauracji i bardzo ją polubiłam:) tam była skropiona oliwą truflową:)

      Usuń
    3. i co, potrafisz ją sama zrobić?

      Usuń
    4. dzisiaj zrobiłam, w takiej postnej wersji, wrzucę niedługo na bloga:)

      Usuń
  3. A ja najbardziej lubię Olej Rzepakowy tłoczony na zimno, i wiesz, jak się go u mnie w domu jada?
    Bierze się jedną cebulę, myje, obiera i kroi w kosteczkę, lekko oprósza solą, kiedy trochę zmięknie cebulkę miesza się właśnie z takim olejem, a potem wcina, zagryzając to wszystko ciemnym chlebkiem pieczonym na zakwasie.
    Niebo w gębie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam do czynienia z olejem rzepakowym i lnianym złocistym. Niestety nie tej firmy... Dlatego chętnie spróbowałabym olejów od Semco.

    Mogłabym zaproponować Ci kotlety mielone z grzybów smażone właśnie na lnianym oleju. Jest to co prawda przepis z bożonarodzeniowych zbiorów mojej babci, ale nie widzę przeszkód, aby taki obiad zrobić zawsze kiedy ma się pod ręką grzyby. Mogą być też suszone. Tylko trzeba je wcześniej namoczyć i zmielić.

    Składniki na 6-8 kotletów:

    pół kilo zmielonych grzybów
    jajko
    cebula
    sól morska
    pieprz kolorowy
    olej lniany.

    Zmielone grzyby łączymy z jajkiem i pokrojoną w drobną kosteczkę cebulą, doprawiamy i smażymy na oleju lnianym.

    Można dodać opcjonalnie ulubione dodatki takie jak: chilli, natka pietruszki, cokolwiek.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a grzyby obojętnie jakie? nawet pieczarki?

      Usuń
    2. Babcia na bożenarodzenie używa grzybów leśnych w zależności co ma. Np. podgrzybki. Dlatego ja proponuję Ci na wyjątkowe okazje użyć grzybów leśnych, a na codzień śmiało możesz wziąć pieczarki.

      Usuń
  5. U mnie siemię lniane mielone to codzienność, posypuje kanapki, sałatki, ale oprócz takiego banalnego zastosowania, stosuje je także jako zamiennik jajek.
    Ode mnie przepis na fasolowe kluseczki:

    Składniki:
    fasola czerwona konserwowa 5 łyżek
    oliwa 1 łyżka
    czosnek 1 ząbek
    majeranek, pieprz kolorowy, chilli do smaku
    siemię lniane zmielone 1-2 łyżki
    mąka kukurydziana 1 łyżeczka

    Odsączoną fasolę zblendować razem z czosnkiem, oliwą i przyprawami na gładką masę, dodać siemię i mąkę, wymieszać i odstawić na ok. 30 minut do lodówki. Po tym czasie wyjąć, zagotować w garnku wodę, formować małe kuleczki i gotować je aż do wypłynięcia. Podawać z ostrym sosem pomidorowym.
    * można też te kuleczki uformować i obtoczyć w siemieniu, a potem usmażyć na rozgrzanej oliwie, wtey otrzymamy coś a'la falafel :) W. Wielgos

    OdpowiedzUsuń
  6. Często używam oleju rzepakowego. Reszty podanych produktów niestety nie używałam.

    Moja propozycja to placki brokułowe.

    jajka 3 sztuki
    świeży brokuł 1 sztuka
    cebula duża 1 sztuka
    ziemniak duży 1 sztuka
    mąka pszenna 4 łyżki
    żółty ser 50 gram
    pieprz 1/4 łyżeczki
    sól 1/2 łyżeczki
    olej rzepakowy 1/3 szklanki

    Brokuła umyć, podzielić na różyczki i sparzyć wrzątkiem przez pięć minut. Sparzonego brokuła odcedzić z nadmiaru wody i poszatkować na mniejsze kawałki. W misce połączyć jajka, mąkę, pokrojoną w drobną kostkę cebulą, sól i pieprz. Do ciasta dodać startego ziemniaka, brokuła, starty ser i całość dobrze wymieszać. Smażyć na rozgrzanej patelni z olejem niewielkie placki.

    Użyłabym oleju rzepakowego, ponieważ obniża poziom cholesterolu i można używać go do smażenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Stosowałam, a właściwie cały czas stosuję olej z nasion wiesiołka. Jest niezwykle bogaty w witaminy, reguluje ciśnienie, obniża cholesterol. Do przygotowania potrawy zdecydowanie wybrałabym olej z pestek dyni. Mój wybór jest uzasadniony z uwagi na ostatnio rozpoczętą dietę - olej z pestek dyni wspomaga procesy przemiany materii, pozytywnie działa na układ krążenia, poprawia stan skóry i wzrok. Oto mój przepis na potrawę z wykorzystaniem oleju:

    Zupa z pieczonych warzyw, czyli w sam raz na wiosnę

    Składniki:
    - warzywa: 2-3 marchewki, 2 pietruszki, 1 mały seler, 1 cebula, pół papryki, 1 pomidor,
    - 1 łyżeczka oleju z pestek dyni,
    - przyprawy: sól (odrobinę), pieprz, papryka ostra, bazylia, czosnek granulowany, estragon, curry, przyprawa typu maggi,
    - 1 torebka ryżu brązowego,
    - 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego.

    Wszystkie warzywa (oprócz papryki i pomidora) obieramy, a następnie dokładnie myjemy (także pomidora i paprykę). Marchew i pietruszkę kroimy w plasterki (grubsze), pomidora i paprykę w kostkę, podobnie cebulę i selera. Dość obficie przyprawiamy, polewamy olejem, dokładnie mieszamy. Pieczemy w naczyniu żaroodpornym (bez przykrycia) przez ok. godzinę w temperaturze ok. 190 stopni. W trakcie pieczenia co jakiś czas mieszamy warzywa.Po godzinie, przekładamy warzywa do garnka i zalewamy wrzącą wodą (do połowy garnka). Wsypujemy ryż. Dodajemy koncentrat. Gotujemy ok. 30 minut do miękkości ryżu. Pod koniec gotowania część warzyw można rozgnieść widelcem lub zmiksować blenderem, by zupa była jeszcze bardziej gęsta. W razie potrzeby można doprawić do smaku (ja dodałam trochę więcej soli) oraz podlać wodą. Smacznego!

    Na FB jako Marika Wojciechowska

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mogę polecić jeszcze naleśniki z siemieniem lnianym zamiast jajka

    2 łyżki stołowe siemienia mielonego (do słodkich naleśników używam takiego smakowego, ale można po prostu dodać trochę soku owocowego dla lepszego smaku)
    odrobina wody
    ok. 150 ml mleka
    łyżeczka miodu lub innego dosładzacza ;)
    5 łyżek mąki (ja stosuję najczęściej mieszankę pszennej razowej, żytniej i owsianej)

    Siemię rozrobić w wodzie do uzyskania kleiku. Zmiksować z pozostałymi składnikami, na lekko na tłuszczoną patelnię wlewać porcję ciasta i smażyć. Podawać z ulubionymi dodatkami.

    Mogę też polecić siemię do wszelkich panierek, zmieszane z przyprawami i suszonymi ziołami naprawdę nie odbiega od bułki tartej, a nawet ją przewyższa. Podczas diety redukcyjnej stosowałam je także do podsypywania przy wałkowaniu ciasta np. na pierogi, trzeba jedynie uważać, żeby nie sypnąć za dużo, bo ciasto będzie twarde.

    Nie napisałam jeszcze, dlaczego wybrałam akurat siemię. Do jego stosowania przekonała mnie mama, która codziennie zaparza sobie siemię, żeby poprawić trawienie, początkowo ta paćka jakoś mnie nie napawała pozytywnymi odczuciami, ale po jakimś czasie zaczęłam z siemieniem eksperymentować i okazało się, że bywa niezastąpione. Poza tym jest oczywiście skarbnicą omega 3, błonnika i bardzo dobrze przyswajalnego białka roślinnego. Oprócz zastosowań kulinarnych, jest u mnie w domu lekarstwem na podrażnione gardło- zaparzone z mlekiem i miodem działa lepiej od wszelkich pastylek i spray'ów, które mają odbudowywać śluzówkę gardła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie muszę wypróbować to siemię na moje trawienie :-)

      Usuń
  9. Mogę szczerze polecić z doświadczenia własnego i mojej mamy :) Niby takie drobne te nasionka, a tyle w nich dobrego! :)
    Przypomniał mi się jeszcze jeden przepis z ich zastosowaniem, inspirowany bułkami z opiekacza z diety Dukana.

    1 łyżka siemienia lnianego
    3 łyżki otrąb dowolnego rodzaju
    1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
    odrobina ciepłej wody
    spora łyżka serka homogenizowanego

    Siemię wymieszać z wodą do uzyskania kleiku, zmiksować z resztą składników, jeśli masa jest bardzo gęsta dodajemy odrobinę mleka, jogurtu lub wody. Rozgrzewamy opiekacz i smarujemy go odrobiną oliwy z oliwek, kiedy się dobrze nagrzeje wlewamy masę i zamykamy. Pieczemy po ok. 3 minuty z jednej strony. Robiłam różne "przeboje" z tymi bułkami np. wlewałam trochę masy, kładłam kawałek gorzkiej czekolady i zalewałam resztą masy, wtedy miałam czeko- bułki. Można posłodzić je miodem, dodać aromat do pieczenia, cynamon, pełna dowolność. Dzisiaj spróbuję zmiksować z bananem i zobaczę, czy wyjdzie takie cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja żadnego oleju z tej firmy nie używałam..ale używałam rzepakowego..a przepis mam nadzieję, że przypadnie Tobie do gustu..[danie bezmięsne]
    Makaron z ziarnami soi
    0,5 kg makaronu
    sos pomidorowy do spaghetti lub przecier pomidorowy
    0,5 szkl.soi
    1 papryka
    2 cebule
    100 g sera żółtego
    olej np.lniany
    sól, pieprz
    Soję wypłukać, zalać zimną wodą i odstawić na kilka godzin, a najlepiej na noc.Następnie ugotować około godziny, aż soja zmięknie.Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na rozgrzanym oleju,aż się zezłoci.Z papryki usunąć gniazdo nasienne i pokroić w kostkę.Paprykę i soję dodać do podsmażonej cebuli.Zalać sosem pomidorowym.Doprawić do smaku i smażyć około 10 minut cały czas mieszając. Makaron ugotować, odcedzić i wyłożyć na talerz.Polać sosem i posypać startym żółtym serem .

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście, ze używałam ... jestem małą fanką oleju lnianego. Zdrowszy nić oliwa z oliwek, którą świetnie zastępuje, no i nasz - Polski :) Przepisów mogę mieć mnóstwo, bo każda sałatka z olejem lniany smakuje wyśmienicie. Ale podam dwa - na tradycyjną sałatkę grecką oraz na pikantny olej sałatkowy.
    Sałatka grecka
    1 czerwona papryka
    1 zielony ogórka
    2 dojrzałe pomidory
    1 czerwona cebula
    kilka oliwek (najlepiej kalamata)
    ok 50-70 g sera feta
    olej lniany
    sól, pieprz, oregano i bazylia (do smaku)

    Warzywa umyć. Paprykę pozbawić gniazda nasiennego i pokroić w paski. Pomidora pokroić w spora kostkę lub ósemki. Ogórka pozbawić nasion i pokroić w dużą kostkę. Cebulę pokroić w piórka. Dodać oliwki oraz ser pokrojony w kostkę. Skropić olejem (całkiem od serca), doprawić solą, pieprzem oraz ziołami.

    Pikantny olej sałatkowy
    200 ml oleju
    1 świeża papryczka chilli
    2 ząbki czosnku
    gałązka świeżego rozmarynu

    W butelce z ciemnego szkła umieścić papryczkę, obrane dwa ząbki czosnku oraz rozmaryn. Zalać wszystko olejem lniany i odstawić na minimum dwa tygodnie. Po tym czasie olej jest cudownie aromatyczny - nadaje się do sałatek, grillowanego chleba czy makaronu.

    -----------------------------------
    Zapraszam:
    Para w kuchni.
    Na turystyczny szlak!

    OdpowiedzUsuń
  12. No to jak już złapałam wenę to mogę jeszcze napisać o dwóch rzeczach - bo widzę, ze nasionka tez wchodzą grę. Siemie lniane lubię, używam nie tylko tradycyjnie do chleba, czy muslii, ale czasem zastępuje nim panierkę. Polecam grillowany filet kurczaka w panierce z lnu. Wystarczy piersi pokroić na grube plastry, doprawić solą, pieprzem, odrobiną czosnku i cytryny, otoczyć w lnie i upiec na tradycyjnym lub elektrycznym grillu. Pycha.

    I z racji, że zbliża się sezon grillowy to jeszcze moja wersja grzanek hiszpańskich. Pszenne pieczywo opiekane na grillu, wysmarowane ząbkiem czosnku, skropione obficie olejem lnianym (może być smakowy z komentarza wyżej). Wszystko przykryte grubym plastrem pomidora i posypane grubą, morską solą. Niebo w gębie!

    ps. I tak nie wygram, ale trochę przepisów sprzedałam :P
    Moze znowu złapię wenę do bloga :) Pozdrawiam ciepło!
    -----------------------------------
    Zapraszam:
    Para w kuchni.
    Na turystyczny szlak!

    OdpowiedzUsuń
  13. Siemię lniane - używam, jadam, wrzucam gdzie tylko mogę. Rewelacyjnie działa na trawienie, nawet mojemu dziecko zmielone siemie wrzucam do jogurtów :D O oleju lnianym słyszałam bardzo pozytywne opinie, ale nie miałam okazji go spróbować.
    Polecam bardzo zdrowe, lekkie danie na naleśnikowe omlety:)

    SKŁADNIKI:
    2 jajka
    2 łyżki mleka 0,5%
    2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
    1 łyżka otrębów pszennych
    1 łyżka cukru brzozowego lub zwykłego
    1/3 łyżeczki cynamonu
    szczypta kardamonu
    1 łyżeczka startego, świeżego imbiru

    Wszystkie składniki umieścić w wysokim naczyniu i zmiksować blenderem. Odstawić na 5 minut.
    Patelnie rozgrzać i wylać neleśnik. Gdy zetnie się, przewrócić na drugą stronę.
    Ja smażyłam na teflonowej patelni do naleśników, bez dodatku tłuszczu.
    rewelacyjnie smakował z powidłami śliwkowymi, a mój 6 latek jadł z serkiem waniliowym. Pycha!

    pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  14. Używam oleju rzepakowego a o reszcie tylko słyszałam ale intryguje mnie olej wielkopolski rydzowy, bardzo chciałabym go wypróbować.
    Na oleju rzepakowym np. smażę surowy ryż az zeszkli sie pięknie a potem zalewam wrzątkiem ale ostrożnie bo pryska, dodaję 1/2 łyżeczki kurkumy i gotuję ok 15 minut az ryz będzie miękki i sypki.
    Jest to rewelacyjna metoda...polecam:-)
    Dorota Owczarek
    dolores1264@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Produktów tej firmy nie znam. Sama miałam jedynie do czynienia z olejem lnianym oraz rzepakowym. Zaintrygował mnie Wielkopolski olej rydzowy. Producent wspomniał, że nadaje on potrawom nutkę cebuli i gorczycy, dlatego też z mojej strony proponowałabym zdrową sałatkę na bazie kaszy orkiszowej (jest to jedna z moich ulubionych kasz, niezwykle cenna w witaminy i delikatna w smaku- producent poleca olej właśnie do kasz i sałatek).

    Składniki:
    - pół szklanki kaszy orkiszowej
    - 1 marchewka
    - 3 łyżki rodzynek
    - 3 łyżki płatków migdałów, uprażonych na suchej patelni
    - pół małej czerwonej cebulki
    - pół czerwonej papryki
    - 2 łyżki posiekanej natki pietruszki, drobno posiekanej
    - puszka ciecierzycy, odsączonej i opłukanej
    - dressing- 3 łyżki wielkopolskiego oleju rydzowego, 2 łyżki soku z cytryny, pół łyżeczki mielonego kminu rzymskiego, pół łyżeczki mielonej kolendry, 1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, sól i świeżo mielony pieprz do smaku

    Kaszę dokładnie płuczemy, zalewamy szklanką wody, lekko solimy, gotujemy około 15-20 minut na małym ogniu, aż woda odparuje. Studzimy ją i spulchniamy widelcem. Cebulkę obieramy i drobno kroimy, paprykę kroimy w kostkę, marchewkę ścieramy na tartce na grubszych oczkach. Do kaszy dodajemy cebulkę, marchew, ciecierzycę, paprykę, natkę pietruszki, rodzynki, dokładnie mieszamy. W słoiczku umieszczamy olej, sok z cytryny, kumin oraz kolendrę, zakręcamy go i potrząsamy, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Sosem zalewamy sałatkę, posypujemy ją prażonymi płatkami migdałów.

    pozdrawiam ciepło

    Malwinna

    OdpowiedzUsuń
  16. Z wszystkich wymienionych produktów miałam przyjemność używać jedynie oleju rzepakowego - pora to nadrobić! Zafascynował mnie szczególnie olej rydzowy i z pestek dyni. Ten z pestek dyni myślę, że świetnie pasowałby do mojej wczesnowiosennej sałatki z brokułami i fetą

    Składniki:

    1 świeży brokuł lub 300 g mrożonych brokułów
    1/2 opakowania sera typu feta
    1/2 czerwonej papryki
    1/2 puszki kukurydzy
    1 czerwona cebula
    2 łyżki oleju z pestek dyni
    1 łyżka soku z cytryny
    sól, pieprz

    Brokuły gotujemy - najlepiej na parze - przez około 8 minut. Muszą być chrupiące, nie miękkie. Podczas gdy brokuły się gotują kroimy paprykę w cieniutkie paski i cebulę w cienkie piórka. Odcedzamy kukurydzę i kroimy delikatnie fetę. Mieszamy paprykę, cebulę i kukurydzę z olejem z pestek dyni, sokiem z cytryny, solą i pieprzem. Następnie dokładamy brokuły i fetę i bardzo delikatnie mieszamy.
    Jest pożywna, a zarazem chrupiąca i zdrowa :) Kojarzyć mi się z oczekiwaniem na nadejście prawdziwej wiosny :)

    Anna Włodarczyk ania@wlodarczyki.net

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie napisałam dlaczego akurat olej z pestek dyni...bo stymuluje układ odpornościowy...a przedwiośnie i wczesna wiosna to czas przeziębień i osłabienia organizmu po zimie. Czytałam też, że obniża poziom cholesterolu.

    Pozdrawiam
    Anna Włodarczyk ania@wlodarczyki.net

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...